Odkryłam sanah tak naprawdę dopiero dziewięć miesięcy temu, gdy obejrzałam jej koncert w dwóch częściach w telewizji. Mój tata zawsze mi mówił, że jej muzyka bardzo by mi się spodobała, ale tak jakoś wyszło, że dopiero po jego śmierci tak prawdziwie go posłuchałam…
Więc tak, zaczęło się od Narodowego i się na nim skończyło! Od grudnia zapoznałam się z dyskografią sanah i w końcu usłyszałam o jej koncercie finałowym wiosną, więc chciałam to przeżyć na żywo. Niestety sektor, który sobie wypatrzyłam wyprzedał się i musiałam się ostatecznie zadowolić ograniczonym widokiem bocznym… Szkoda trochę, że nie widać było sceny głównej, ale zdecydowanie było warto! Mam nadzieję, że mój następny koncert będzie już w moim wymarzonym sektorze…
Ogólnie to jestem absolutnie zachwycona, tak. To coś pięknego usłyszeć polską poezję na tak dużym obiekcie. Jako że sama jestem poetką, kupiłam sobie też jej ostatnią płytę w wersji limitowanej deluxe w stoisku z merchem i muszę Wam powiedzieć, że ta robota jest niesamowicie piękna… Kupiłam sobie też różową koszulkę… Też jest super! Więc no, to już dość poważne, skoro już nawet merch mi się jej podoba…
Czy sanah była lepsza niż Taylor Swift i jej The Eras Tour? W moich oczach absolutnie tak. Było to widowisko polskiej artystki na światowym poziomie. Było to bardzo kobiece i zaawansowane technologicznie (mam na myśli te trzy momenty latania i lewitowania po stadionie).
Było trochę zbyt dużo deszczu i trochę ognia też było. Było aż pięciu gości specjalnych – zamiatający scenę Maciej Musiał, Kayah, Sobel (przyznaję, że nie wiedziałam kto to… aż wstyd się przyznać…), Jeden Osiem L (nasza młodość! w końcu sanah jest tylko sześć miesięcy starsza ode mnie…) i Kwiat Jabłoni. U nas niestety Eda Sheerena nie było, gdy Taylor grała, a tu aż tyle znakomitych gości było! A bilet mój był jeszcze tańszy niż na Eda, a się wydawało mi kiedyś, że bilety na niego są bardzo tanie…
Mam od dwóch miesięcy nowy telefon, więc po raz pierwszy mogłam go wypróbować na tym właśnie koncercie. Bardzo się cieszę, że w końcu jakiś koncert jednak mi się udał w tym roku! No i cóż, na początku ładnie mi nagrało kilkanaście pierwszych piosenek, a później nagle zaczął mi telefon mulić niemiłosiernie… Ech, ale przynajmniej dobra jest jakość dźwięku…
Jeśli chcecie zobaczyć i posłuchać, jak ten koncert wyglądał z mojej perspektywy, tutaj jest moja playlista:
Jeszcze przegrywam sobie te filmy z telefonu na komputer, więc jeszcze trochę mi to zajmie, aż całość się ukaże! Pewnie jeszcze dwa tygodnie…
Także mój filmik, gdzie opowiadam o tym koncercie, ukaże się na moim kanale YouTube już wkrótce.
Ach! To jeszcze mam dla Was tutaj setlistę:
Na koniec jeszcze mała polecajka. Do 15 września możecie sobie zamówić Mystery Box z moimi książkami z 50% zniżką, czyli to jedynie 28 zł! Możecie tam znaleźć jedną z moich trzech książek… Na czwartą trzeba jeszcze trochę poczekać! To którą chcielibyście sobie wylosować?!
No, to już wszystko! Ale pozwólcie, że powiem jeszcze kilka słów po angielsku dla ludzi zza granicy, którzy nie znają naszej polskiej artystki…
So, my dear readers! This post is mainly in Polish because sanah, whose show I saw last Friday, is a Polish artist who sings mainly in Polish. But if you wanna check her out, I really recommend it, you know! She released a double English EP with her biggest Polish hits, you know. But you can also listen to my playlist, which I added above, and watch the show. It was pretty cool, you know! Funny that I had stopped listening to Polish music… But it’s good to be back! And who knows, maybe it will make you want to learn more about Polish culture and literally start learning Polish too?!
That’s all for now. Until the next time!
Love, A.A.

Leave a Reply