Nowy rozdział już dostępny! Ze względu na rocznicę śmierci mojego taty postanowiłam poczekać do północy…
No to miłej lektury! To bardzo ważny rozdział…
*
W końcu nastał dzień premiery nowego albumu, przyjęcia i szybszego świętowania Halloween, co jest raczej zupełnie normalne w Stanach… A był 10 października, tak jak to było zaplanowane kilka tygodni wcześniej…
Ale wróćmy do momentu przyjazdu Rossa i Isabelle do Los Angeles… Wylądowali bezpiecznie i cały ten czas musieli znów przyzwyczajać się do nowego miejsca… Tak, wrócili do domu, ale wszystko było już zupełnie inne niż na samym początku ich znajomości… Ten wyjazd i szkolenie zmieniły ich oboje. Dlatego też było trochę dziwnie znów trafić w te dobrze znane miejsca, które znali od zawsze, ale tym razem to było jak wychodzenie z mgły… To niezwykłe, jak szybko człowiek potrafi dostosować się do nowych warunków życia… A później trudno wrócić do tego, co było… Ale wciąż możliwy jest powrót do tego, co było… Po jakimś czasie…!
Isabelle znów mogła widywać Vicky codziennie, ale uznała, że nie będzie jeszcze uczęszczać do szkoły… Zbyt dużo wydarzyło się, aby teraz martwić się lekcjami! Ale nie ma wątpliwości, że pewnego dnia będzie musiała do niej wrócić… Isabelle wie, że edukacja jest ważna!
Ross natomiast mógł całkowicie skupić się na wydaniu płyty. Wciąż jest Aniołem Stróżem Isabelle, ale wiedział, że ona już nie jest bezbronna jak wcześniej… Mógł więc dać jej trochę przestrzeni, ale to nic i tak nie zmienia, ponieważ przeznaczenie jest przeznaczeniem i ono już dopilnuje, aby nasi bohaterowie nigdy o sobie nie zapomnieli…
Dobrze, no to teraz przejdźmy do czasu teraźniejszego i przyjęcia z okazji wydania płyty! To wielkie wydarzenie, ponieważ Izzy została także oficjalnie częścią zespołu… To już pewne – już zawsze będzie pisać z Rossem piosenki dla zespołu… Jak już mówiłam – przeznaczenie maczało w tym palce! Jak razem, to zawsze i wszędzie!
Impreza halloweenowa oznacza przebrania, więc teraz pora przyjrzeć się strojom naszych bohaterów… Ross przebrał się za rycerza z epoki późnego średniowiecza i przyszedł po prostu w ciężkiej i gorącej zbroi… Isabelle natomiast została damą jego serca i ubrała się w piękną miętową suknię balową… Ale już niekończenie w stylu historycznym… Jej przyjaciółka Vicky postanowiła zostać piratką i po prostu założyła czerwone spodnie, białą bluzkę w paski, czarną kamizelkę, czarne kozaki i typową piracką czarną czapkę… Becky postanowiła zostać księżniczką i założyła różową sukienkę, ale to nie była zwykła księżniczka, ponieważ martwy Kopciuszek… A Charlie ubrał się po prostu za ogromną dynię… Dobrane te nasza pary, nie ma co… Brad ubrał się w dresy i udawał rapera znanego jako Jay-Z, więc jego dziewczyna Jane postanowiła przebrać się za Beyoncé. Naturalny tok rozumowania, nie? Mike został cowboyem na jedną noc, a Kelly przebrała się w biały kitel, aby robić za naukowca, inżyniera lub lekarza… Trudno powiedzieć… Trzeba ją zapytać, co miała na myśli… A państwo Lickienowie uznali, że są już po prostu za starzy na takie rzeczy, więc po prostu ubrali się elegancko… Czyli ojciec Adam założył granatowy garnitur, a jego żona Eve założyła wieczorową granatową długą suknię… Niech dzieci bawią się w przebieranki! Przyszła także Ciotka Maddie… Tym razem miała na sobie błękitną ołówkową spódnicę, żakiet w takimże samym kolorze, elegancką białą koszulę z falbankami i… Niebieską brokatową maskę! A bo czemu nie…?
Isabelle przyglądała się wszystkim i ich strojom. Pomyślała, że „gdyby tylko Ed mógł tu być, to byłby zapewne ubrany w ludowy strój Bawarczyka…”. Pomyślała też, że już niedługo do nich wróci – „przyjdziemy po ciebie, przyjacielu”. To była obietnica, którą być może usłyszał, skoro Isabelle ma moce czytania w myślach i telepatii…
W tym momencie Izzy natrafiła na siostrę i postanowiła ją zapytać o strój… Nie wiedziały, za kogo przebiorą się, ani nie widziały się wcześniej, ponieważ Izzy postanowiła znaleźć stroje razem z Vicky, jak to było tuż przed koncertem Smile. Dlatego też Kelly mogła w sekrecie dokonać wyboru…
– Witaj, Kelly! A cóż to za zabawny strój! Za kogo się przebrałaś? – zapytała nastolatka, widząc swoją siostrę.
– A wiesz… Postanowiłam zostać lekarzem na jedną noc! – powiedziała i zrobiła dumną minę.
Isabelle tylko się do niej uśmiechnęła ciepło. Wiedziała, że właśnie o tym marzyła jej siostra, zanim obie straciły rodziców… „Kto wie, nie jest jeszcze stara, a ja już nie potrzebuję niańki – mam teraz swojego aniołka Rossa, więc może mogłaby pójść na studia i spełnić swoje marzenie…” – myślała Isabelle, patrząc na swoją siostrę.
Tylko tak pomyślała, a Ross podszedł do niej, otoczył ją ramieniem, a za nim podeszła też Vicky. Trzymała dwie szklaneczki ponczu w rękach i bez słowa podała jedną Kelly.
– Czy mogę zaproponować coś do picia mojej damie…? – Ross zapytał Isabelle.
– Ależ oczywiście! Rycerzu mój! – powiedziała mu na to i znów uśmiechnęła się szeroko.
Blondyn zaraz poszedł do stołu, a dziewczyny zaczęły rozmowę… Zauważyły, że bardzo dużo ludzi przyszło…
Na imprezę byli zaproszeni także bliżsi i dalsi przyjaciele członków zespołu, a ci przyjaciele przyszli jeszcze z przyjaciółmi, więc cały dom był pełen ludzi, których nie zawsze znali nasi bohaterowie…
Było głośno i radośnie, więc nikt nie zauważył chmur powoli zbierających się nad tym domem… A były to niezwykłe chmury, ponieważ składały się z całych chmar… Smoków. Wszystkie te smoki były czarne oprócz jednego największego – czerwonego, który już kiedyś zaatakował Rossa i Izzy… Tak, ten właśnie smok został stworzony przez Ciotkę Andie na wzór Smoczycy… A inne smoki też zostały wyhodowane właśnie przez nią… Ale tak, nasi bohaterowie już wiedzą, że atak Smoczycy z narażeniem świata magicznego na demaskację jest niemożliwy… Wiedzą już, że to była jej doskonała, ale zła do szpiku kości kopia…
Smoki te zbierać zaczęły się na wieczornym niebie już od samego początku imprezy, ale jednak latały bardzo wysoko i korzystały jeszcze z magicznej bariery bezgłośności… Zwykli śmiertelnicy nie mogli ich zobaczyć, a czarodzieje i członkowie rodzin magicznych nie mogli ich natomiast usłyszeć… Czy mogli je zobaczyć? Jeśli ktoś wziąłby lornetkę i przyglądał się temu zjawisku… To tak. Ale był to taki emocjonujący wieczór, że absolutnie nikt nie pomyślał o wgapianiu się w niebo w ten sposób…
W ten oto sposób zagrożenie, którego nikt nie był świadomy, powoli kiełkowało przez kilka godzin…
Wszyscy sobie tańczyli, śpiewali nowe piosenki na całe gardło, które leciały w kółko z głośników; jedli wymyślne przekąski, śmieli się i rozmawiali ze sobą… Znajomi i nieznajomi…
Jednak w końcu zło musiało wyjść z cienia… To właśnie nasz cowboy jako pierwszy zobaczył Ciotkę Andie, która Bóg tylko wie, kiedy i jak weszła na teren posesji i imprezy…
– O nie… Nie może być… – powiedział Mike na widok…
– Ciotka Andie… – Becky wypowiedziała to pełne grozy imię…
Tak, wśród nieproszonych gości znaleźli się też zwolennicy rządów Ciotki Andie, jej armia smoków zawieszona nad domem, i ona sama… W końcu nikt nie sprawdzał tożsamości nieproszonych gości, a wszyscy byli w przebraniach… Podobno przyjaciele zaproszonych przyjaciół to byli… Oczywiście nie każdy przyjaciel przyjaciela zespołu to wróg, należący do zwolenników Ciotki Andie… Po prostu dobrze się wtopili w tło…
Kobieta była ubrana w wytworną czarną suknię w stylu z końca wieku XIX. Jej ciemne włosy były zawinięte w kok, a lodowato niebieskie oczy patrzyły na wszystkich przeszywająco…
Muzyka nagle ucichła… Magicznie raczej…
A co do garderoby, to rzeczywiście – same czarne staroświeckie suknie upodobała sobie Ciotka Andie!
Dobrze, już dobrze… To nie pora na takie rozmowy i komentarze… To bardzo zły moment na dygresję… Ale cóż ja mogę tu powiedzieć…? Wiecie, czasami plany po prostu nie wychodzą…
Chwilę później do tegoż miejsca przepychać się przez tłum zaczęła Ciotka Maddie. Wciąż miała maskę na twarzy, ale siostra wiedziała, że to ona… I wpatrywały się w siebie przez kilka minut… Napięcie tylko rosło, gdy skakały sobie tak do oczu mentalnie… Ale Ciotka Andie w końcu przemówiła:
– Gdzie jest Isabelle? Przyszłam tylko po nią i po Jaja Smoczycy… Oddajcie mi to, co mi się należy, a nikomu nie stanie się krzywda. Oddajcie te dwa składniki mocy po dobroci, to obiecuję, że jej śmierć nie będzie bolesna… – na koniec uśmiechnęła się brzydko.
W końcu Ross pojawił się tam obok Becky i Mike’a.
– Najpierw musisz zabić mnie, jeśli chcesz dostać Isabelle! – tak właśnie oznajmił jej prosto w oczy, przy okazji rzucając ciche wyzwanie w swoich…
– Sam się o to prosiłeś… – od niechcenia odpowiedziała na to Ciotka Andie.
Chwilę później podniosła rękę do góry i rzuciła niebieski płomień energii prosto w niego… Okazało się jednak, że chłopak miał na sobie zaczarowaną zbroję. W samą porę wyczarował sobie też miecz i tarczę, które pokryte były specjalną ochronną energią i w ten sposób nasz Anioł Stróż dał radę obronić siebie i wszystkich stojących za nim.
Ludzie zaczęli w popłochu krzyczeć i uciekać z domu, aż zostali tylko ci, co wiedzieli, co tu grane… A smoki zniżyły lot i zaczęły atakować dom ogniem od góry… Na szczęście też był on chroniony specjalnym typem bariery magicznej… Tak długo jak rodziny Starlight i Lickienów są razem, nic nie pokona tej energii… Więc obecność wroga tak naprawdę tylko wzmocniła magiczną barierę tegoż miejsca…
No i cóż… Tak właśnie zaczęła się legendarna ostateczna bitwa między dobrem a złem.
*
Chwilę przed bohaterskim czynem Rossa Isabelle została przekonana przez niego do teleportacji. Dziewczyna wzięła Vicky za rękę, zamknęła oczy i… Nagle znalazła się w bezpiecznym Antykwariacie. Dzięki szkoleniu wszystko stało się proste jak pstryknięcie palcami… Cóż, niektórzy mają ten talent!
Właśnie tutaj w Antykwariacie znajdowały się bezpiecznie ukryte Jaja… Jest to jedyne miejsce, gdzie wszyscy mogą poczuć się prawdziwie bezpieczni, gdy świat za oknem płonie… Ponieważ Antykwariat to miejsce z innego magicznego wymiaru, które istnieje w dwóch światach jednocześnie… Tylko ludzie z tego magicznego świata wiedzą, że to miejsce istnieje… No i jest to miejsce chronione przez najsilniejszą magię ochronną, jaka w ogóle istnieje… Jest to miejsce boskie i istniejące od wieków… A takie rzeczy są po prostu niezniszczalne.
Dlatego też dziewczyny mogły bezpiecznie sobie usiąść przy dobrze już znanym stole obrad i… Zajadać ciasteczka. W takich groźnych chwilach można zrobić tylko jedną z dwóch rzeczy – nic nie można przełknąć, ponieważ adrenalina nam nie pomaga w tym… Albo zajadać stres. Nasze bohaterki zgodnie uznały, że najlepszą dziś opcją jest ta druga.
*
Gdy kolejny strumień energii został odparty przez Rossa, Ciotka Andie w końcu wpadła w furię i krzyknęła:
– Gdzie jest Isabelle?!
– Gdzieś, gdzie jej nie znajdziesz. Gdzieś, gdzie jest bezpieczna – wysyczał chłopak, który również był już rozłoszczony.
Kto by pomyślał, że aniołki mogą być takie groźne… No, no…
– Wiesz, przypominasz mi mojego ojca… Zgaduję, że historia zatoczyła koło… – tutaj Ciotka Andie zaczęła obchodzić chłopaka w koło… Wszyscy cofnęli się aż do okien i dom opustoszał, więc salon stał się prawdziwym polem bitwy.
– No tak… Najpierw Święty Jerzy musiał posprzątać bałagan swojego brata, a teraz jego córka poszła w ślady wujaszka… Oj, bardzo się w niego wdałaś…– odpowiedział, nie tracąc czujności.
Ciotka Andie znalazła się wtedy akurat za plecami chłopaka i go zaatakowała… Ale Ross jest diabelnie szybki i kobieta nie przewidziała kolejnego ruchu obronnego połączonego z atakiem… Ona zaatakowała go magią od tyłu, a on szybko się odwrócił, schował za tarczą i ruszył na nią. Błyskawicznie wbił jej miecz w brzuch, a Ciotka Andie mogła zrobić tylko wielkie oczy, gdy zrozumiała, że krew cieknąca z miecza nie jest jego, a jej…
Niestety wciąż miała tyle siły w ręce, aby go dotknąć i porazić mocno magicznym prądem… Chłopak zasyczał i uklęknął z bólu… A następnie padł jak martwy…
Chwilę później Becky podbiegła do brata, aby zobaczyć, czy żyw, a Ciotka Maddie podbiegła do siostry i dopilnowała, aby już nikomu więcej nie zrobiła krzywdy… Czyli po prostu wzięła jej ręce do tyłu i wyczarowała kajdany na jej rękach. Kobieta nie stawiała już żadnego oporu… Po co, skoro wiedziała, że przegrała? I nie miała zresztą siły bronić się z dziurą w piersi…
Następnym krokiem było wyczarowanie specjalnych wrót, prowadzących do Strefy Bezczasu, gdzie Ciotka Andie będzie dryfować przez nieskończoność. O ile nie wykrwawi się wcześniej… Właśnie tam wrzucili nasi bohaterowie skutą kobietę i… W ten oto sposób Ciotka Andie została unieszkodliwiona już na dobre.
***
Taki oto jest początek Ostatecznej Bitwy! Może Wam się ten opis wydać trochę krótki… No ale jest jeszcze kilka rozdziałów do końca, więc nie traćcie nadziei na więcej akcji!
No, to teraz możecie sięgnąć po książkę, jeśli chcecie więcej już dziś… Akurat jest teraz promocja na moje e-booki w Empiku! Do 2 czerwca! Ale zapraszam też do zajrzenia do mojego sklepu. Mam tam książki z autografami, e-booki i specjalną kolekcję! Jeszcze muszę Wam przypomnieć o zniżce na mój poetycki audiobook… 50% zniżki do końca miesiąca! No i jeszcze jest Amazon… Tam też są moje książki dostępne.
Dziś to już wszystko! Do następnego za tydzień!
A.A.

Leave a Reply