Dziś niestety znów trochę późno, ale ważne, że nowy rozdział mojej książki fantasy jest dostępny! Czyż nie?
***
Oto i nastał długo wyczekiwany dzień drugiego posiedzenia w Antykwariacie. Ostatnie wydarzenia tylko je przyśpieszyły i spowodowały, że było to po prostu konieczne… Ale z drugiej strony… Isabelle miała dużo pytań w głowie i nareszcie mogła je wszystkie zadać!
Tym razem było to spotkanie przeznaczone dla rodziny Starlight (Izzy i Kelly), Lickienów (Ross, Becky, państwo Lickienowie i kuzyn Mike) i znajomych (Brad, Charlie i Vicky). No i oczywiście nie mogło tam zabraknąć Ciotki Maddie. Czytelniczka przygotowała wielki stół i dwanaście krzeseł wśród Kronik. Meble te wykonano w stylu historyzującym, więc idealnie tam pasowały.
Gdy tylko wszyscy zasiedli w ciszy pełnej napięcia i wyczekiwania, Isabelle zaczęła zadawać wszystkie pytania, jakie tylko miała w głowie.
– Więc… Co mamy teraz zrobić? Co ze Smoczycą i jej Jajami? I na dodatek, jak odzyskamy Eda? Jak walczyć z Ciotką Andie? A tak w ogóle… Skąd się wzięli czarodzieje na Ziemi? Czy żyjemy wiecznie? Ile lat mają Kroniki?!
– Wow… Sorella, spokojnie – Kelly zaczęła się śmiać. Adam i Eve tylko spojrzeli po sobie i uśmiechnęli się do siebie.
– No co? To spotkanie to chyba narada, no nie? Co złego w tym, że mam na dodatek kilka historycznych pytań? – Izzy zapytała lekko zdenerwowana.
– Dziecko kochane… Masz rację – powiedziała Ciotka Maddie. – Już jakiś wstępny plan wczoraj ułożyliśmy na odległość i teraz musimy uzgodnić szczegóły, ale nic nie zawadzi, aby zacząć od małego wykładu… Więc, tak… Twoje pierwsze teoretyczne pytanie odnosi się do samej istoty istnienia czarodziejów… Zapewne słyszałaś te dziwne historie o wiedźmach, oddających kult bożkom, szatanowi i składające ofiary z ludzi, uroki itd.… To wszystko bujdy stworzone przez ludzi, którzy pochodzili z rodzin czarodziejskich, ale sami nie posiadali mocy. To wszystko przez zazdrość zrodziło się, ponieważ każdy człowiek pragnie władzy, a moc to dla nich oznaka siły i właśnie władzy… A takie myślenie jest już pyszne i nie podoba się Bogu – tutaj Isabelle zrobiła duże oczy. – Tak, kochanie, dobrze słyszałaś. Pochodzimy od Boga. Wszystko, co stworzone należy do Niego i pochodzi od Niego. My także. Ale zostaliśmy obdarzeni tym szczególnym darem mocy, aby chronić ludzi i Jaj Smoczycy. Ona sama z natury nie jest zła. Ona też pochodzi od Boga, ale tak samo jak nas uznano ją za samo uosobienie szatańskiego nasienia… Ale zło rodzi się w ludzkich sercach z wielu powodów… Ono nie istnieje samoistnie… To my jesteśmy sobie winni… I to niestety stało się także z moją siostrą Andie… Ponieważ zło, które rodzi się w nas samoistnie pochłania wszystko… – tutaj na chwilę Ciotka Maddie zawiesiła swoją mowę i zastanowiła się nad tym wszystkim chwilę, ale po chwili znów kontynuowała: – Co do śmiertelności… To tak. Jesteśmy nieśmiertelni. Rodzimy się normalnie jak każdy człowiek, ale umieramy tylko na życzenie i jeśli taka jest wola Boża. Wystarczy Go o to poprosić w modlitwie, ponieważ Bóg zawsze nas słucha, a jeśli uzna, że nasza misja jest już skończona… To umieramy bezboleśnie we śnie. I tak. Niebo naprawdę istnieje, kochanie – Ciotka Maddie się uśmiechnęła do Isabelle. – Ale można nas też pozbawić życia na wiele sposobów, ale to już zagadnienie na oddzielny wykład… A teraz ostatnie pytanie… Cóż, nikt dokładnie nie wie, ile dokładnie Kroniki mają lat, ale istniały od samego początku naszej obecności na Ziemi… A początki naszej rasy sięgają już prahistorii.
– Ale fajnie… – Izzy była w stanie tylko tyle powiedzieć, gdy wykład w końcu się skończył.
– Teraz możemy się zająć obradami niecierpiącymi zwłoki, prawda? Więc tak… Nie ma innego sposobu na ugłaskanie Smoczycy, jak odnalezienie Jaj i zwrócenie jej ich. A wiecie co może nam pomóc…? – Ciotka Maddie zapytała retorycznie, bo oczywiście nikt nie znał odpowiedzi i nie oczekiwała jej od swoich towarzyszy… – Specjalna Mapa Magicznej Aktywności. – I Ciotka Maddie dotknęła jednej z ksiąg, leżącej na regale.
Część regału cofnęła się i mapa zaczęła się rozwijać od góry do dołu. Wyglądała zwyczajnie, czyli jak kawałek papieru, część projektora czy tablicy multimedialnej, ale to była jednak magiczna technologia. To była mapa całego świata, która pokazywała iskrzącą się poświatę na całym świecie.
– Czy to znaczy, że… Jesteśmy wszędzie…? – zapytała Izzy.
– Tak, dokładnie tak – odpowiedział jej Ross.
– Wow, ale to jest fajne! – Vicky wstała od stołu tak, jak poprzednio wspomniana dwójka i podeszła jako pierwsza do mapy, aby się jej przyjrzeć z bliska. Zaraz za nią Brad i Charlie podeszli w ciszy, co było bardzo do nich niepodobne…
– Czy wiedziałaś o tym? – Izzy zapytała siostrę.
– Tak, ja i Becky już widziałyśmy ją wcześniej. Tuż przed tym, jak dowiedziałaś się o swoich mocach… My też miałyśmy dużo pytań, ale byłyśmy młodsze niż ty… Ross zresztą też wtedy był z nami.
Izzy spojrzała na niego zszokowana.
– Oj, daj spokój… Mówiłem, że byłem dzieckiem…
– Nie o to mi chodzi… Nie wiedziałam, że poznałeś moją siostrę tak dawno temu… Jak to możliwe, że członkowie mojego ulubionego zespołu byli częścią mojego świata na długo przed naszym spotkaniem i ja nie miałam zielonego pojęcia o tym…?
– To się nazywa przeznaczenie, Izzy – Ross odpowiedział jej szeptem.
Dziewczyna się mogła tylko zarumienić, uśmiechnąć lekko i powiedzieć też cichutko:
– No tak…
– Kochani. Ale nie zapominajmy, że Jaja Smoczycy to nie nasz jedyny problem… Jeszcze musimy odbić Eda. Nie ma też mowy o oddaniu Jaj Andie… Musimy się podzielić. Ja i Kelly zajmiemy się włamaniem do Siedliska Zła, a reszta będzie szukać Jaj w całym Los Angeles z małą pomocą mapy. Na dobry początek tylko tutaj – kobieta wskazała na miasto na mapie. – A Isabelle musi stąd wyjechać ze względu na swoje bezpieczeństwo. I szkolenie też jej się przyda… Już jutro macie wyjechać do naszej tajnej bazy. Ty moja droga i Ross.
– Tak jest! – blondyn okrzyknął po wojskowemu i zasalutował.
Tak właśnie wyglądało spotkanie, po którym zaczął się harmider, czyli każdy zaczął przekrzykiwać każdego… Kawy i ciasteczek też oczywiście nie mogło tam zabraknąć!
*
W międzyczasie Ed siedział uwięziony w jednym z pokojów Siedliska Zła. Zastanawiał się, dlaczego to wszystko musiało go spotkać… Czy był przeklęty…? A może to ta cała rodzina Starlight jest przeklęta…? Dlaczego nie mógł po prostu dojść do domu i zapomnieć o tym wszystkim? Dlaczego akurat on musiał stać się pionkiem w tej dziwnej magicznej grze?
Takie właśnie myśli go nawiedzały w czasie tego przymusowego wytężania myśli…
„Ale w sumie nie jest aż tak źle”, myślał. W końcu dostał pokój z wygodnym łóżkiem. I było tam bardzo dużo książek, więc nie mógł narzekać na nudę. Na dodatek stół pośrodku pokoju był zawsze pełny wymyślnego jadła jak śliwki w czekoladzie, pieczeń z ziemniaczkami, sałatki królewskie, półmiski serów świata, wino itp. Czas leniwie odmierzał staroświecki zegar angielski. A całe pomieszczenie natomiast przypominało wystrojem jakieś zamczysko. Było tu wszystko takie stare, przytulne i w odcieniach brązu i ciemnej czerwieni… No cóż, obie siostry upodobały sobie styl historyzujący… Mam na myśli ten wymyślony w XIX wieku, który inspirował się wiekami średnimi…
Eda w końcu znów odwiedziła Ciotka Andie.
– Witaj, chłoptasiu. Niestety mam złe wieści… Twoja Isabelle wciąż nie wróciła po ciebie.
Chłopak mógł tylko westchnąć. Nie wiedział, czy ta przedziwna kobieta tylko go prowokuje, czy rzeczywiście jego była dziewczyna rzeczywiście już o nim zapomniała w ramionach tego czarodziejskiego supergwiazdy…
– Wiesz, dlaczego musiałam cię tu sprowadzić, prawda? Jesteś moja przynętą. Twoja Isabelle posiada moce, które bardzo by mi się przydały. Bez problemu mogę jej je zabrać, bo wiesz, płynie w naszych żyłach ta sama wielowiekowa wrząca krew… Krew rodu Starlight. Wiesz skąd takie nazwisko? Tak, zgadłeś – chłopak nawet nie spojrzał na nią. – Legenda rodowa głosi, że pochodzimy od gwiazdy… Ale nie o tym chciałam mówić z tobą… Wiesz, moja siostra już wie, że tu jesteś i czego żądam. Czułam jej ducha tutaj. Powiedziałam jej, że Jaj Smoczycy potrzebuję i to prawda, ale to tylko połowa prawdy. Bez tych dwóch składników nie zostanę najpotężniejszą czarodziejką wszechświata… Mam na myśli Jaja i Isabelle… Co prawda już smoki się mnie słuchają, ale nie ten najważniejszy… Potrzebuję mocy tych dwóch istot. Czyli muszę pozbawić duszy tylko tych dwoje… Tylko poświecić życie tych dwoje… Bo wiesz, moc równa się duszy, a dusza równa się życiu… A Jaja to część duszy Smoczycy… A moc Isabelle to dusza Isabelle… Muszę wyssać z niej duszę…
Ed zrobił się biały jak papier, słysząc te słowa… Nie powiedział przez całą wizytę ani słowa. Ta kobieta była zbyt przerażająca… Wyglądała jak starsza wersja Isabelle, ale włosy kobiety miały fioletowo-rudy połysk, a oczy… Wydawało mu się, że widział w nich ogień…
W końcu Ciotka Andie wyszła i pozostawiła Edmunda z przeświadczeniem, że śmierć Isabelle będzie tylko i wyłącznie jego winą…
Kobieta wspomniała o smokach… Tak, jest ich więcej. Jest cała armia smoków, które ona wyhodowała i potrafi na nich latać, to prawda. Wszyscy myśleli, że to Smoczyca zaatakowała Antykwariat… Ba, nawet Kroniki dały się oszukać… Ale to był jeden z wyhodowanych przez nią smoków. Dokładna jej kopia. Prawdziwa Smoczyca nigdy by nie poważyła się na ujawnienie magii w realnym świecie… Ale niestety nasi bohaterowie jeszcze o tym nie wiedzą…
*
Pora wrócić do Antykwariatu! Co prawda już nasi bohaterowie podzielili się rolami, ale nie wszystko zostało jeszcze wyjaśnione… Czy Vicky też ma magiczne korzenie…? Oto jest pytanie!
Właśnie przepytywano dziewczynę, która siedziała przy stole i w międzyczasie jadła ciastka, gdy Ciotka Maddie została nawiedzona przez następną wizję… Tym razem była w stanie usłyszeć słowa swojej siostry, jakby była przy niej… W ten sposób dowiedzieli się o armii złych smoków, a Ciotka Andie absolutnie nie wiedziała o tym, że oni już wiedzą…
Następnie wrócono do przepytywania Vicky jakby nigdy nic… Ona mogła tylko odpowiedzieć po raz kolejny coś takiego:
– Nie wiem nic o magii w mojej rodzinie, ale mogę zapytać! Chociaż nie… O takich rzeczach nie powinno się rozmawiać zbyt głośno… – dziewczyna pogładziła się po brodzie i następnie wzięła kolejne ciastko do ust.
Jak to możliwe, że ta dziewczyna jest wciąż najszczuplejsza ze wszystkich?! Zresztą, nieważne…
– Czyli co? Nasze przypuszczenia się sprawdziły? To Izzy zdarła poświatę niewidzialności z Jaj? – zapytała Becky i popatrzyła na Rossa, który tylko pokiwał głową w zadumie.
– Wygląda na to, że tak – odpowiedziała Kelly.
Niedługo później postanowiono zakończyć to spotkanie. Już wszystko zostało powiedziane, ustalone i wyjaśnione. Także wszystkie ciastka poszły… Każdy więc udał się do swojego domu, ponieważ już po prostu nie dało się zrobić nic więcej.
*
Gdy tylko Kelly i Isabelle dotarły do domu i dosłownie tylko drzwi zamknęły się za nimi, Kelly postanowiła zacząć rozmowę z siostrą.
– Wiesz… Bardzo dużo ostatnio wydarzyło się i muszę ci wreszcie wytłumaczyć, jak nasi rodzice zginęli… Nie dałaś mi wtedy skończyć, więc pora skończyć dziś tę sprawę, nim wyjedziesz z Rossem – brunetka tylko kiwnęła głową, położyła plecak na dywanie i usiadła na sofie. Jej siostra poszła w jej ślady i też zaraz usiadła obok niej. – Słuchaj… To będzie naprawdę długa historia i będzie przypominała wcześniejszy wykład Ciotki Maddie… Więc tak… Nasi rodzice mieli jechać z tobą na wakacje, a ja tylko dlatego nie chciałam jechać z wami, ponieważ taka mądra byłam… Chciałam wyjechać z przyjaciółmi zamiast z rodziną, chciałam uczcić skończenie szkoły i czułam się taka dorosła, ponieważ już dziewiętnaście lat skończyłam… Nigdy nie pomyślałabym, że tak się to wszystko skończyć może… Nigdy nie myślałam o śmierci, nigdy nie sądziłam, że mogę ich stracić. Wiesz już, dlaczego dzięki Ciotce Maddie… – Izzy zmarszczyła brwi i spojrzała podejrzliwie na siostrę.
– Właśnie… Przecież jesteśmy nieśmiertelni… Co się tam tak naprawdę zdarzyło…? Czy jednak wolę nie wiedzieć…? – zapytała nastolatka.
– Masz rację, sis. To nie jest zbyt ładna historia, ale chciałam, abyś wiedziała i była tego świadoma… Więc tak… Ciotka Andie jest w posiadaniu zakazanej księgi, gdzie jest zaklęcie, które daje siłę czarnoksiężnikom zabijania nieśmiertelności. To czarna magia, zakazana magia, ponieważ przynosi ból i śmierć… Ale właśnie tego potrzebowała kobieta żądna władzy, która postanowiła zabić siostrę i jej najbliższą rodzinę… My wszyscy mieliśmy zginąć, zwłaszcza nasza matka i ty, a wyszło tak, że jednak obie przeżyłyśmy…
– Właśnie – Izzy jej przerwała. – Jak to możliwe, że jednak przeżyłam to zaklęcie? Przecież nie wiedziałam wtedy, że magia istnieje i żeby było śmieszniej… Nie pamiętam tego zbyt dobrze… Pamiętam samochód, który dachował… Strach… I tylko tyle.
– Wiesz, to naturalne, że wypieramy ciężkie momenty z umysłu, ale myślę, że Ciotka Andie mogła też rzucić zaklęcie na ciebie, gdy zobaczyła, że przeżyłaś. Takie, które by wymazało ją i magię z twojej pamięci. A co do tajemnicy twojego przeżycia… To tylko świadczy o tym, że naprawdę niezwykła starożytna energia żyje w tobie… – powiedziała Kelly i uśmiechnęła się ciepło do siostry. Jednocześnie pogłaskała ją po włosach, jak to matki mają w zwyczaju.
– Więc… To już wszystko, co chciałaś mi powiedzieć? – dziewczyna zapytała po chwili, odwzajemniając uśmiech.
– Tak. Chyba tak… Idź już pakować się i… Nie zapomnij do mnie dzwonić codziennie i… Kocham cię, siostro!
Kelly przytuliła się do niej niespodziewanie. Isabelle była tym zaskoczona, ale to raczej było miłe uczucie. W końcu miała już tylko ją za matkę… No i oczywiście jeszcze Ciotkę Maddie, ale ona zawsze była jednak nieco dalszą rodziną… Na dodatek Kelly rzadko się tak zachowywała…
W końcu dziewczyna jakoś wygramoliła się z uścisku siostry. Zabrała plecak i poszła do siebie na górę, a Kelly postanowiła obejrzeć sobie jakiś serial.
*
Isabelle zastawiała się nad tym wszystkim w czasie pakowania walizek. Miała już jutro wyjechać sama z tak naprawdę nowo poznanym chłopakiem. Co prawda była jego fanką od kilku lat, ale nigdy nie pomyślałaby, że coś takiego się jej przydarzy… Ta cała historia z magią, smokami i przeznaczeniem… No cóż.
Jednak nie mogła zrobić nic więcej ponad pogodzenie się z takim stanem rzeczy i zaczęciem pakowania walizek. Miała zostać wyszkolona i przygotowana do walki o swoje życie, najbliższych i całego świata… Ale jak wiele miała spędzić czasu w tej tajnej bazie? Ile walizek powinna wziąć ze sobą?! Zamiast pofatygować się do siostry na dół, postanowiła zadzwonić do Rossa. W końcu on też jechał i powinien wiedzieć takie rzeczy…
Brunetka wyjęła telefon z kieszeni i postanowiła zadzwonić. Odebrał od razu, jakby tylko na to czekał…
– Cześć, Ross. Mam głupie pytanie do ciebie – powiedziała do słuchawki.
– Słucham. I wiesz, takie pytania lubię najbardziej, więc śmiało – usłyszała. Dziewczyna mogła tylko się zaśmiać na to.
– Jedziemy już jutro do tej bazy i to raczej nagle wyszło, ale wiesz… Zastanawiałam się, na jak długo mamy tam jechać… Nie wiem, jakie cuchy mam spakować i ile mam ich wziąć…
– Och, takie rzeczy… Wiesz, ja biorę dwie walizki, bo szkolenie zajmie prawdopodobnie dwa miesiące, ale wiesz, muszę zapytać siostry… Zaraz oddzwonię, ok? Pójdę zapytać, co ci może poradzić.
– Ok, będę czekać.
Następnie połączenie się urwało. Izzy w międzyczasie po prostu… Spojrzała w lutro i zaczęła nad tym wszystkim rozmyślać ponownie. A o czym myślała? Że dobrze mieć przyjaciół, do których można zawsze zadzwonić i zapytać o cokolwiek. A także, że dobrze… Mieć nadzieję na więcej przygód przy człowieku, który może zawsze cię rozśmieszyć… Nawet w takich ciężkich czasach jak te.
Snucie tych myśli nie mogło jednak trwać wiecznie, ponieważ Ross rzeczywiście zaraz oddzwonił… A w sumie… To nie do końca…
– Ross? To jak? Znasz już odpowiedź na moje pytanie? – dziewczyna zapytała z nadzieją w głosie.
– A niespodzianka! To ja! – wykrzyknęła Becky po drugiej stronie słuchawki. – Ross przed chwilą pytał mnie o poradę dla ciebie, ale nie był w stanie spamiętać wszystkiego, co powiedziałam, więc postanowił mi dać swój telefon… Słuchaj, jedziecie na dwa miesiące i już co prawda jest ciepło i zaraz będzie lato, ale warto czasami spakować też jakieś cieplejsze ubranka, bo pogoda to kapryśna lubi być. Weź dużo wygodnych ciuchów do siedzenia w domu, na treningi, letnich, ale też kilka bluz i swetrów. Dłuższe spodnie, szorty… Dosłownie wszystko, co masz w szafie po kilka sztuk…
– Ojej… – powiedziała Izzy, słysząc to wszystko… Tylko tyle była w stanie wydusić z siebie…
Po tej krótkiej, ale niezwykle pomocnej rozmowie, bohaterka nasza znów usłyszała głos blondyna w słuchawce.
– To jak? Już wszystko jasne? – zapytał, śmiejąc się lekko.
– Oj tak! Wiesz, chyba muszę kupić sobie jeszcze jedną walizkę… – dziewczyna powiedziała pół żartem, pół serio. Chłopak tylko roześmiał się w odpowiedzi.
Zaraz potem rozmowa zakończyła się życzeniem sobie owocnego wieczoru. Chodzi o pakowanie, oczywiście… A jakieś trzy godziny później Izzy mogła już pójść spać zmordowana jak nigdy wcześniej… Udało jej się spakować prawie całą szafę w trzy średnie walizki. Na koniec postanowiła napisać o tym chłopakowi:
„Właśnie udało mi się skończyć pakowanie… Będą trzy walizki”.
Zaraz potem blondyn odpisał jej:
„Nie jest źle. Sam biorę dwie walizki plus dwie gitary i keyboard, więc mam więcej bagaży!”
W ten sposób Izzy zdrowo roześmiała się na to pocieszenie. Mogła już tylko spokojnie zamknąć oczy i czekać na nowy dzień… A tak właściwie, to zasnęła od razu. W końcu pakowanie bywa czasami naprawdę męczące…
***
No to teraz komentarza czas!
Religia jest dla mnie bardzo ważna, dlatego chciałam trochę wątków biblijnych włożyć w tę powieść. Jak sobie pomyślimy o Biblii i gatunku fantasy… To one nie stoją aż tak daleko od siebie! Ponieważ gatunek fantasy często czerpie z folkloru i mitologii, a mitologia to dawne wierzenia, często przedchrześcijańskie. Taki chociażby motyw smoka! Pojawia się on w Biblii, tutaj smok to bestia i po prostu diabeł, a w kulturze wschodu to przyjazne stworzenie… Tak samo jest z naturą dobra i zła. Czasami coś wyda nam się dobre, a to tylko przebranie, a coś niby złe okazuje się tak naprawdę dobre…
Drugą kwestią jest obóz szkoleniowo-muzyczny! Kocham muzykę, chciałam, aby to była druga ważna kwestia obok wątków magicznych, więc taka właśnie mieszanka mi wyszła! A teraz taka ciekawostka… Ten koncept był stosunkowo nowy, ponieważ nie miałam żadnego planu na tę historię w 2015 roku… Po prostu napisałam kilka rozdziałów, a później musiałam się skupić na nauce… Ale warto było wrócić do tego świata fantasy, czyż nie?
Na koniec jeszcze ogłoszenie sklepowe! Zbliżają się moje urodziny, więc zrobiłam promocję na wszystko w formie kodu rabatowego “birthday28”, który daje 28% zniżki do 22 marca. Zapraszam więc do zajrzenia do mojego sklepu!
No i oczywiście możecie przeczytać resztę tej książki w formie e-booka, książki papierowej z autografem i jest oprócz tego specjalna kolekcja inspirowana tą historią! Na to wszystko kod rabatowy zadziała, jak najbardziej… Ale możecie też znaleźć ten tytuł w Empiku i Amazonie.
Do następnego!
A.A.

Leave a Reply