Nieznana przyszłość – Twoje przeznaczenie. Rozdział 1

Witam moich polskich czytelników! Dziś mam dla Was rozdział pierwszy mojej powieści fantasy. Zapraszam do lektury poniżej!

***

„Dziś coś się wydarzy… Czuję to bardzo wyraźnie”, myślała Isabelle, schodząc po schodach na parter domu. Myślała, że jest dobrze przygotowana na dzisiejsze niespodzianki. Dzień ten zapowiadał się z pozoru na taki jak inne. Ale nie tym razem…

Udała się do kuchni, gdzie spotkała siostrę. Jak zwykle zaczęła sobie przygotowywać pożywne śniadanie. Kolorowe kanapki i ciepła herbata… Lecz nie trwało to długo. Czynność tę przerwał głos jej siostry.

– Izzy? Muszę ci coś powiedzieć – zaczęła Kelly, gdy tylko zauważyła jej znajomą sylwetkę.

–  No co jest? – zapytała mało zainteresowana.

Siedemnastolatka ubrała się dziś w podarte dżinsy, białą przewiewną koszulę i w swoją ulubioną dżinsową kurtkę. Na nogach miała czarne trampki. Jej lekko pofalowane długie włosy idealnie współgrały z jej ubraniami. Na jednym ramieniu miała skórzany plecak, a w rękach trzymała słuchawki i telefon, którym była bardzo zajęta w danej chwili. Akurat dostała przed chwilą wiadomość od Vicky. Typowa modna, zbuntowana, niezainteresowana światem nastolatka.

–  Wiesz, co stało się z naszymi rodzicami? – usłyszawszy pytanie siostry, dziewczyna na chwilę oderwała wzrok od ekranu urządzenia.

–  Tak? Słyszałam już z tysiąc razy historię o ich śmiertelnym wypadku. Oszczędź mi dziś tego – odwróciła się w celu powrotu do kuchennych śniadaniowych obowiązków.

–  Ale teraz musisz poznać prawdę – powiedziała stanowczo czarnowłosa i tymi słowami zatrzymała siostrę.

–  Prawdę? Jak to prawdę…? – zaśmiała się nerwowo.

Kelly gestem ręki pokazała, aby podeszła do stołu i usiadła przy nim. Dziewczyna spokojnie odetchnęła, schowała telefon wraz ze słuchawkami do plecaka i zrobiła to, o co poprosiła ją siostra. Po chwili Kelly zaczęła mówić. Było widać zdenerwowanie i niepewność na jej twarzy.

–  No więc… Prawda jest taka, że to nie był wypadek… Kojarzysz ciotkę Andie?

–  Tak, ale co to ma do rzeczy? – odparła zdezorientowana brunetka.

– Miałaś jechać wtedy z rodzicami, pamiętasz? Ona o tym wiedziała i zesłała złego smoka, aby cię zgładził. A to wszystko przez moce, jakie drzemią w tobie. Masz niezwykły dar i ważną misję do wypełnienia na świecie. Nie możesz uciec od przeznaczenia, Izzy. Magia istnieje i żyje w tobie.

Wszelkie niebywałe możliwości czasami ludzie nazywają magią… Ale tutaj to po prostu wielki dar i błogosławieństwo…

Dziewczyna przez pewien czas bez słowa patrzyła na siostrę. Powoli nerwy zaczynały w niej bulgotać. W końcu nie wytrzymała i wstała. Nie potrafiła zrozumieć tego, co usłyszała. To nie było zgodne z naturą świata, którą doskonale znała. Wszystkie słowa jej siostry wydały się jej zbyt nieprawdopodobne i po prostu niemożliwe. I to jest właśnie najstraszniejsze! Zawsze obawiamy się tego, co jest nieznane…

– Co ty mi tu za bajki opowiadasz?! Magia nie istnieje! Nie jestem dzieckiem! Dziś jest prima aprilis czy co?!

–  Nie! Nie rozumiesz, że to twoje przeznaczenie?! Musisz wypełnić tę misję, bo inaczej wszyscy zginiemy! – zagroziła jej, też wstając.

–  Nie mam pojęcia, o jakiej ty misji gadasz! Mam dość! Idę do szkoły!

Isabelle zabrała plecak, szybko wyszła z domu i trzasnęła drzwiami. Kelly chwilę stała nieruchomo i patrzyła się na drzwi, przez które przed chwilą wyszła jej siostra. Oddychała szybko.

Nie tak wyobrażała sobie ten poranek, na który czekała już od wielu lat. Wiedziała, że wytłumaczenie siostrze wszystkiego będzie ciężkim orzechem do zgryzienia. Niestety, nie ma już odwrotu i będzie trzeba doprowadzić tę sprawę do końca…

Nie możemy dziwić się reakcji naszej młodej bohaterki. Chyba każdy odczuwałby absurdalność takiej sytuacji, takich słów! Kto nie czułby się sfrustrowany, słysząc o kłamstwach w sprawie tak ważnej jak śmierć rodziców…? Kto nie wyśmiałby wyznania o posiadaniu magicznych umiejętności, których nigdy się nie zauważyło?

*

Superior High School mieściło się przy ulicy Zwycięzców w centrum Los Angeles. Szkoła niegdyś była pałacem bogatej rodziny nauczycieli, żyjących w XIX w. W swoim domu uczyli i wychowali swoją trójkę dzieci, ale też wiele innych maluchów. Po śmierci pary potomkowie postanowili sprzedać tę budowlę i stała się ona z początku prywatną szkołą. Od czasów drugiej wojny światowej w tych murach znajdowało się jedno z najlepszych liceów w LA. Właśnie w tej szkole od pokoleń uczyła się rodzina Starlight – angielski ród starożytny, z którego pochodzą siostry – Isabelle i Kelly.

Dzwonek. Był to znak, że lekcje na dziś skończyły się dla licealistów. Brunetka pośpiesznie schowała podręczniki wraz z piórnikiem do plecaka i wyszła z klasy. Po chwili znalazła się poza murami szkoły w drodze do domu.

Nagle usłyszała za swoimi plecami znajomy głos.

–  Ej Izzy! Poczekaj na mnie! – wołała Vicky.

Dziewczyna zatrzymała się i odwróciła do biegnącej przyjaciółki, która w końcu ją dogoniła. Cieszyła się, że znów widzi swą ulubioną duszyczkę. I wzajemnie.

Vicky była ubrana tego dnia w jeansowe ciemne spodnie, wzorzystą koszulę i czarną skórzaną kurtkę. Jej brązowe lekko kręcące się włosy były do ramion, a w uszach miała szmaragdowe kolczyki, które podkreślały kolor jej oczu. Miała także białe Conversy na nogach… Oni wszyscy należeli do tego klubu, oj tak…

– Idziemy gdzieś dzisiaj? Chcę choć na chwilę zapomnieć o tym, co mi dziś rano siostra powiedziała – westchnęła bezradna Isabelle.

–  Mam świetny pomysł! Pójdziemy do parku na naszą ulubioną miejscówkę i postaramy się dobrze zrozumieć, co twoja siostra miała na myśli.

–  Czy ty w ogóle mnie słuchasz…? – zaśmiała się.

– No tak, tak, ale myślę, że to najlepsze rozwiązanie tej sprawy – Vicky tak szybko mówiła, że przyjaciółka ledwie ją rozumiała.

– No dobra, niech będzie – uśmiechnęła się do kumpeli, która odwzajemniła jej gest.

Gdy tylko Isabelle dotarła do szkoły tego ranka i spotkała Vicky, musiała jej zaraz wszystko opowiedzieć. Była jeszcze mocno wzburzona i potrzebowała wyrzucić wszelkie negatywne emocje z siebie. Od rana już sporo czasu minęło, więc przyjaciółka jej też już miała trochę czasu na przetrawienie słów Kelly.

Po tej krótkiej rozmowie dziewczyny pogrążyły się w myślach. Isabelle zastanawiała się nad swoimi mocami, o których wspomniała jej siostra. Była niezwykle ciekawa, co ona takiego potrafi niezwykłego robić i co jest jej przeznaczeniem. Chciała to jak najszybciej odkryć.

„Dlaczego przez siedemnaście lat nie zauważyłam nic nadzwyczajnego?”, rozmyślała, patrząc na wyłaniający się na końcu ulicy park. Spojrzała na ptaki siedzące na latarni i uśmiechnęła się pod nosem. Uwielbiała te latające stworzenia od dzieciństwa… Czyż to zamiłowanie nie jest zastanawiające, droga Isabelle?

„Wow. Izzy ma fajny nowy plecak. Chciałabym mieć taki czerwony… Dlaczego go wcześniej nie zauważyłam?!”. Nagle nastolatka usłyszała myśli Vicky. Dziewczyna była jednak pewna, że przyjaciółka wypowiedziała te słowa.

– Dzięki. Tylko czemu mówisz o mnie w trzeciej osobie? – zdziwiła się brunetka.

– Co…? Ja przecież… Nic nie mówiłam… – zaśmiała się nerwowo. Słowa jej się rwały. Stanęła w miejscu z wrażenia. Zaskoczona Isabelle zrobiła to samo. – Ale sobie coś pomyślałam… Izzy! Ty potrafisz czytać w myślach!

– Nonsens… Ale… Cicho Vicky… Bo jeszcze ktoś usłyszy!

Spanikowana dziewczyna zatkała ręką usta przyjaciółce. Po chwili jednak zabrała rękę. Głośno znaczy niebezpiecznie, jeśli chodzi o takie delikatne sprawy jak magia…

– Może to twoja moc, o której wspominała Kelly…? – powiedziała Vicky z poważnym wyrazem twarzy.

– Bardzo możliwe, ale coś mi mówi, że to jeszcze nie koniec niespodzianek…

Po tych słowach dziewczyny udały się do parku w ciszy. Był już coraz bliżej. Znajdował się po prawej stronie ścieżki, po której szły.

*

Obie siedziały na soczyście zielonej trawie w parku. Była to mała polana pomiędzy dwoma ogromnymi drzewami nad jeziorem. Przychodziły w to odludne miejsce od dzieciństwa. Większość szalonych chwil, jakie spędziły razem, miały miejsce właśnie w tym miejscu.

– A powiedziałaś już Edowi? – zapytała zaciekawiona Vicky, która po tych słowach ugryzła cheeseburgera. Uwielbiała tę kanapkę praktycznie od zawsze. Nic więc dziwnego, że miała taką domową w plecaku.

–  Jeszcze nie… I nie wiem, czy powinnam mówić – odpowiedziała szczerze Isabelle.

– Dlaczego? Boisz się jego reakcji? – spojrzała czujnie na przyjaciółkę, zajadając się ślepo smakowitą kanapką.

– Nawet bardzo… Zapewne uznałby, że ja i Kelly oszalałyśmy… A zmieniając temat, to już wiesz, w co się ubierasz na jutrzejszy koncert Smile?

Był akurat piątek. Obie były niezwykle podekscytowane sobotnim wydarzeniem, bo to miał być pierwszy koncert ich ulubionego zespołu, na który pójdą.

– Wiem! Zaraz pójdziemy do mnie i ci pokażę, jakie ciuchy wybrałam. Co ty na to?

Izzy pokiwała głową na słowa Vicky.

Dziewczyna nagle zauważyła dziwne światło, sączące się zza krzaków na skraju parku. Po chwili jednak otrząsnęła się z zahipnotyzowania dziwnym zjawiskiem i mocno potrząsnęła za ramię kumpeli.

– Vicky… Czy ty też widzisz to światło? O tam – wskazała palcem. Nastolatka spojrzała w wskazane miejsce.

–  Nie widzę nic nadzwyczajnego… – odpowiedziała po chwili.

Izzy się zawiodła, ale też zdziwiła i wystraszyła. To bardzo mocne światło. Dlaczego tylko ona je widzi? To wszystko jest bardzo niepokojące…

– Pójdziesz tam ze mną? – w jej oczach błyszczały iskierki nadziei.

– Ale tam nikt nie chodzi… Tak szczerze boję się tam iść. Bo co, jeśli zza krzaka wyskoczy jakiś facet z siekierą?!

– Nie strasz mnie… No chodźmy tam – nalegała.

Po jakimś czasie Vicky w końcu pękła i się zgodziła. Isabelle bardzo ucieszyła się, na co jej przyjaciółka przewróciła oczami. Obie zebrały swoje rzeczy i powoli bez słowa udały się w tamto miejsce. Przyjaciółka Isabelle wciąż nie widziała żadnego światła, ona zaś była bliska oślepnięcia przez tę mocną białą poświatę. Trochę to przypominało jakieś promieniowanie, które raczej powinno być niewidoczne.

W końcu doszły do krzaków, zza których dochodziło owe tajemnicze światło. Bohaterka niepewnie spojrzała na kumpelę, która dodała jej otuchy, kładąc rękę na jej ramieniu. Pokrzepiona w ten sposób dziewczyna odgarnęła gałęzie i nagle utraciła kontrolę nad swoim ciałem. Bowiem powoli machnęła prawą dłonią od lewej do prawej strony. Zaciekawiona Vicky spojrzała w dane miejsce i na chwilę wstrzymała oddech.

– Widzę jaja… – zaczęła.

Nie potrafiła określić jakiego zwierzęcia. Jeszcze nigdy w życiu nie widziała takiego widoku. Na ziemi znajdowało się sporej wielkości gniazdo z pięcioma jajami. Były śnieżnobiałe z wielkimi czarnymi kropkami. Biło od nich niezwykłe ciepło i jasne białe światło.

– Smoka. Są to Smocze Jaja… – dokończyła za przyjaciółkę zafascynowana Isabelle z wielkim uśmiechem na twarzy.

Czy ona to wiedziała z doświadczenia? Z książki jakiejś tajemnej…? Zastanawiasz się zapewne, czytelniku. Nie, to było przeczucie. Wszystko to, co się wydarzyło tamtego dnia, było przeczuciem. Magia ją nieświadomie wciągała w swe sidła… Była ciągnięta przez nią, jakby była na sznurku.

***

No, to teraz komentarza czas, bo to już koniec rozdziału!

Ten pierwszy rozdział już nam wskazuje kilka ważnych kwestii, które poruszam w tej książce. Po pierwsze symbol Smoczych Jaj… Jak się później okaże jest to najważniejszy wątek tej powieści! Inną kwestią jest poznanie mocy i nauka panowania nad magią. A później mamy jeszcze kolejną ważną dla mnie rzecz – muzykę. Jak zobaczycie już wkrótce, jest to drugi najważniejszy wątek tej powieści! A na koniec jeszcze mogę dorzuć tajemnice rodzinne i wątek miłosny… Ale więcej coś Wam powiem dopiero za tydzień!

A teraz polecam zajrzeć do mojego sklepu! Jest tam specjalna kolekcja dla tej książki. Polecam też ją zamówić, jeśli nie chcecie czekać na następny rozdział. E-book jest też dostępny w Empiku w ramach abonamentu Empik Go!

Dziś to już wszystko. Do następnego!

A.A.

Leave a Reply

Discover more from Allysa Agnes

Subscribe now to keep reading and get access to the full archive.

Continue reading