A jednak się udało! Oto i nowy rozdział mojej powieści. Zapraszam do lektury!
***
– No, słucham. Mów, siostro – Izzy usłyszała głos siostry w słuchawce.
Nastolatka wzięła głęboki wdech i zapytała w końcu:
– Jak to możliwe, że nasza matka i jej siostry to potomkinie legendarnego świętego? Dlaczego ja nic nie wiem? Jak to wszystko jest w ogóle możliwe…? Przecież mamy XXI wiek, a on żył na przełomie III i IV… Zresztą… Podobno mamy w sobie krew angielską, a Turcja, Libia i Izrael raczej nie są po drodze… Wytłumacz mi to wszystko, proszę.
– Cóż, widzę, że nie przeczytałaś całego rozdziału albo nic do ciebie nie dotarło… No cóż… W kronice wszystko jest pięknie wyłożone, ale może to i lepiej, że zadzwoniłaś. To ci wszystko pokrótce opowiem i wyjaśnię… Więc tak… Masz rację, to dość niezwykły news, że nasz dziadek to Święty Jerzy, ale wiesz… Nasza matka i jej siostry są czarodziejkami, a w tym świecie, jak już zapewne na własnej skórze dowiedziałaś się, wszystko jest możliwe. Czas tutaj płynie inaczej i to jest jedyne wytłumaczenie, jakie jestem ci w stanie dać…
Nasz dziadek był dzielnym żołnierzem rzymskim, ale zdziwi cię jego pochodzenie… Ponieważ niektórzy myślą, że urodził się w Turcji, ale tak naprawdę był Anglikiem. Miał żonę czarodziejkę i dlatego nasze ciotki, matka i ty macie magiczne moce… Ciotka Andie sama sięgnęła po moc, ale to nieważne… On był chrześcijaninem, a nasza babka była księżniczką celtycką i wszystkie kobiety z naszej rodziny wdały się w nią, tylko nie ja… Ale to nieważne… Ważne jest, w jaki sposób się poznali…
Cesarz mianował Jerzego hrabią. Był on wybitnym człowiekiem i wojskowym, i dlatego za zasługi chciał dać Sabrę mu za żonę. Oni zresztą zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia, tak nawiasem mówiąc… Nie zgadzali się natomiast Celtowie na taki mariaż poganina z tak ważną personą… W końcu to była księżniczka…
W ten sposób nasza babka Sabra stała się powodem wojny i najazdów Celtów na ziemie Cesarstwa… Ale z miłością nie da się wygrać, zwłaszcza gdy narzędziem walki są wojna, przemoc i śmierć…
Więc tak… Jerzy i Sabra uciekli do Libii w czasie wojny, a za nimi podążyła Smoczyca… Ponieważ jak już zapewne wiesz… Był to także czas pierwszej kradzieży Jaj. Razem z nimi uciekł też brat Jerzego, którego imienia nie znamy. Tak się składa, że jedno z Jaj miał akurat przy sobie w czasie ucieczki… Aby ochronić rodzinę, Jerzy musiał walczyć ze smokiem… A wiesz, co ci jeszcze powiem? Sabra była już wtedy w ciąży z Ciotką Andie! Chyba właśnie dlatego historia musiała się powtórzyć… I wiesz… Później narodziły się dwie kolejne córki, czyli Ciotka Maddie i nasza matka, ale nigdy nie było im dane znać ojca, ponieważ Jerzy został w końcu dopadnięty przez Cesarza, który dogadał się z rozwścieczonymi Celtami… Najpierw ulubieniec, a później wróg… Ostatecznie został on zgładzony w Izraelu, tam też uciekł jego brat i słuch o nim zaginął, a Sabra wraz z dziećmi była zmuszona wrócić na wyspy… Wszystko to wydarzyło się w zaledwie kilka lat i nasza matka była niemowlęciem… Taki jest właśnie nasz rodowód, Izzy.
Przez jakiś czas było cicho w willi. Ross wszystko słyszał i był tak samo wstrząśnięty tą opowieścią Kelly jak i Isabelle. Brunetka tylko westchnęła, ponieważ nie potrafiła znaleźć słów na taką historię, na takie wytłumaczenie… Chyba nie była na to gotowa! Ale bądźmy szczerzy… Któż by był…?
– Dobrze, Kelly… Wszystko mi dobrze wyjaśniłaś i nie mam więcej pytań… Muszę o tym wszystkim porozmyślać i może jutro się odezwę – powiedziała Izzy do słuchawki.
Następnie siostry pożegnały się i… Ross zaproponował powrót do muzycznej pracy. Dziewczyna uznała, że to dobry pomysł i warto spróbować. W końcu taki był plan! Czasami to trudne, ale jak trzeba, to trzeba… I rzeczywiście – wstali i poszli na górę do studia, trzymając się za ręce.
Byli cicho całą drogę. Oboje byli pokrążeni w myślach i nic się nie zmieniło także później w czasie pracy… Przez jakiś czas byli wciąż cicho, ale jakieś pomysły na melodie zaczęły się krystalizować w ich głowach… Ross brzdękał na gitarze, a Izzy siedziała nad pustą kartką i myślała… W końcu myśli zaczęły przemieniać się w czystą sztukę emocji i w ten sposób powstała nowa piosenka o aniołach, magii i miłości, która jest najsilniejszą siłą, jaka kiedykolwiek istniała na świecie… A tytuł piosenki to po prostu There Is Magic In Love… Bo jakżeby inaczej!
*
Minął miesiąc od tych wydarzeń i nastał sierpień. Był to upalny początek nowego miesiąca i sporo zmieniło się przez ten czas… Na przykład… Płyta skończona! No… Prawie. Ponieważ nasze super duo napisało jeszcze cztery nowe piosenki (Goodnight, Dancing On My Own, Destiny, My Dear Fantasy), Ross i Izzy wciąż nie byli pewni, co zrobić z dwoma starszymi piosenkami, które były zbyt do siebie podobne (Don’t Leave Me Alone i Left Me All Alone), i mieli jeszcze jedną nieskończoną – Nothing Can Be More Wrong. Jak rozwiązać ten problem…? Zorganizować wydanie nowej płyty i w międzyczasie pracować nad jeszcze dwoma/trzema nowymi utworami, które później wejdą w skład wersji Deluxe… Proste to przecież!
Sprawa muzyki została już rozwiązana, ale jak wyglądała sprawa szkolenia? Czy już nastał rzeczywiście koniec…? No, już prawie! Izzy już dużo umiała, ale jakby ją spytać, to powiedziałaby zapewne, że jeszcze nie czuje się pewnie… Więc, nie… Lepiej nic tu nie pośpieszać i pozwolić jej jeszcze wyćwiczyć ostatnie elementy i wyszlifować umiejętności… Jeszcze sztuki teleportacji trzeba się wyuczyć… Kilka jeszcze lekcji latania na smoku zostało… Nawet czytanie myśli, o czym Ross nie ma pojęcia… Ponieważ Izzy wzięła sobie do serca radę Vicky i ćwiczyła się w tej sztuce… Próbowała poznać myśli swojego nauczyciela… Najpierw pojawiły się jego uczucia, przepełniające jej istotę, później zaczęła widzieć bardzo nieprzyzwoite obrazy, które on sobie w środku nocy potrafił tworzyć w głowie, a na koniec nauczyła się odczytywać jego myśli, jakby mówił do niej… Następnym etapem będzie wysłanie wiadomości telepatycznej, że zna jego myśli i że uczyła się tej sztuki w sekrecie od miesiąca tylko w celach militarnych i to absolutnie nic osobistego… Ale to za jakiś czas… Na razie to jej słodki sekret…
Dziś był to kolejny dzień nauki latania na smoku, poznawania ich języka, ale także historii związanej ze smokami i ich naturą. Izzy miała poznać, jakie są rodzaje tych stworzeń… Ale tym razem miała tylko do dyspozycji wykłady Rossa, notes i długopis… Salon idealnie nadawał się na salę wykładową, ale brakowało tam katedry, biurka i krzesełek typowych dla uczelni… Ale od czego w końcu jest magia…?
Blondyn potraktował swoje zadanie bardzo poważnie, ponieważ ubrał się w bordowy garnitur, białą koszulę, lakierowane czarne buty i nawet okulary się znalazły… Zerówki, oczywiście, bo tu tylko o styl chodziło… A Isabelle ubrała się w normalne letnie ciuszki, czyli jeansowe szorty, kwiecistą koszulkę na ramiączkach i japonki na nogach, a włosy miała rozpuszczone. Siedziała na swoim krzesełku i pilnie notowała słowa swojego nauczyciela.
– Smoki naturalnie występują w Chinach. Są to bardzo przyjazne i łagodne stworzenia, które raczej trzymają się z dala od ludzkich siedzib, ale gdy spotkają człowieka, raczej nie są groźne… Wrogie mogą być te hodowane w obu Amerykach i w Europie… Mam na myśli w Walii… Niewola i szkolenie ich od małego na złowrogie niestety wypaczają ich naturę… Dobrym przykładem jest Armia Smoków Ciotki Andie… Jej kolonia jest wyszkolona po to, aby niszczyć i zabijać… Ciotka Maddie przeprowadziła badania w czasie naszej nieobecności i właśnie taki jest ich wynik…
– To nie szukali Jaj Smoczycy tylko…? – zapytała zaskoczona Isabelle.
– Tak, oba teamy poszukiwaczy szukały Jaj tylko i przy okazji natknęły się na ludzi, którzy też ich szukali… W ten sposób Maddie zaczęła szukać odpowiedzi na to, co jej siostrunia knuje… I właśnie do takiego wniosku doszła dzięki swoim umiejętnościom czytania Kronik, przewidywania przyszłości i mówiła, że wykonała także kilka podróży w celu zweryfikowania słów gwiazd i swoich wizji… Ale z drugiej strony my też hodujemy swoje smoki, ale jest ich garstka. I nie są one złe, jak świadczy o tym chociażby łagodność Orzeszka… Więc to wszystko zależy od wychowania…
– Ojej, nie miałam o tym wszystkim pojęcia… – powiedziała dziewczyna i aż musiała oprzeć usta na ręce z wrażenia…
– Nikt o tym nie wiedział tak naprawdę… Coś tam Maddie co prawda mówiła, ale tylko szczątkowe informacje… Jakiś miesiąc temu zaczęła pisać książkę na ten temat i mi ją niedawno przysłała już skończoną i dopiero zeszłej nocy ją skończyłem czytać… – tutaj chłopak podniósł książkę z biurka i zaniósł ją Isabelle, a ona wzięła ją od niego i zaczęła od razu przekartkowywać. W międzyczasie wrócił na swoje miejsce na podeście i kontynuował swój wykład. – Warto jeszcze na koniec powiedzieć kilka słów na temat percepcji smoczej… Wszystkie smoki widzą wszystko w skali szarości, co można w pewnym sensie porównać do ludzi z wadą wzroku zwaną daltonizmem… A to wszystko wzięło się od meteorytu, który zgładził dinozaury z powierzchni Ziemi… – Isabelle oderwała oczy od książki i znów spojrzała na Rossa, zaskoczona. – Tak, moja droga, smoki są rzeczywiście spokrewnione z dinozaurami, ale ich naturą jest ogień, więc przetrwały, ale tak… Ich wzrok trochę ucierpiał przez ten kataklizm… I właśnie dlatego widzą wszystko w odcieniach szarości… Dobra, to już chyba będzie wszystko… No to chodź teraz do mnie i daj swojemu wykładowcy całusa… Nikt za to nas nie zgani, w końcu jesteśmy tutaj tylko ty i ja – tutaj blondyn rozłożył ramiona, a Izzy uśmiechnęła się, wstała, podeszła do niego, przytuliła go mocno, co bardzo mu się spodobało, a następnie zdjęła mu okulary z nosa, ujęła jego twarz delikatnie w dłonie i go pocałowała.
W taki właśnie sposób wykład skończył się, ale było jeszcze wcześnie, więc postanowili trochę odpocząć, oglądając jakiś romantyczny film… Ale najpierw było trzeba zamienić salę wykładową w salę kinową… Nic prostszego, gdy masz magię w żyłach! Chłopak tylko pstryknął palcami i nagle nie miał na sobie już garniaka, a wygodny letni dres, który składał się z białych spodni, białej koszulki z krótkim rękawem i czarnych Conversów. Meble też zniknęły, gdy drugi raz pstryknął palcami, ale zapomnieli o książce Maddie, która była pozostawiona na krzesełku z blatem. Gdy zniknęło, książka zrobiła trochę hałasu, spadając na ziemię, i aż oboje z nich podskoczyło z wrażenia… Ale później zaczęli się z tego śmiać…
W końcu usiedli wygodnie na kanapie w salonie, włączyli telewizor i wybrali przypadkowy pierwszy film z listy… Czasami trzeba pracować, ale czasami potrzebny jest także odpoczynek!
*
W Antykwariacie trwało jedno z ostatnich posiedzeń. Wykłady z historii wojskowości już się skończyły w ciągu miesiąca i było trzeba już tylko dopiąć kilka rzeczy na ostatni guzik… Trzeba przemyśleć i zaplanować każdy ruch, nim wypowie się wojnę i zaproponuje miejsce bitwy… Trzeba wiedzieć, jaka będzie kolejność tych najważniejszych wydarzeń… Trzeba wszystko zaplanować…
– Tak właśnie to wygląda, moi drodzy – mówiła Ciotka Maddie do zabranych w Antykwariacie znajomych twarzy Kelly, Becky, Brada, Mike’a, Charliego, Vicky i państwa Lickienów. – Już wszystko jest praktycznie gotowe i jesteśmy już prawie gotowi na ostateczną bitwę… Ale najpierw powiedźcie mi, czy pamiętacie, jaka będzie kolejność naszych działań i dlaczego… Muszę być pewna, że rozumiecie to wszyscy bardzo dobrze… Może ty, Vicky… Powiedz nam, co będzie pierwszą rzeczą, którą musimy zrobić.
Dziewczyna niepewnie wstała i popatrzyła po zebranych, ale zaraz nabrała śmiałości, gdy zaczęła mówić. W końcu taka jest jej prawdziwa natura!
– Najpierw musimy oddać Jaja Smoczycy, aby nie walczyła z nami. Dzięki temu Ciotka Andie przegra walkę, zanim ta w ogóle się jeszcze zacznie, ponieważ ona właśnie magii i siły z nich płynących pragnęła – wyrecytowała wręcz dumnie, a później usiadła, gdyż dobrze wykonała swoje zadanie.
– Dokładnie tak, Vicky, dokładnie tak… A co będzie dziać się później? – zapytała, patrząc uważnie na Charliego.
Chłopak zaraz wstał i ciągnął wypowiedź, zaczętą przez przyjaciółkę Isabelle chwilę wcześniej:
– Gdy Smoczyca dostanie swoje Jaja z powrotem, to równowaga we wszechświecie wróci do normy, Smoczyca się uspokoi i zaśnie… Ale ta misja należy wyłącznie do Isabelle, Rossa i ich smoków… My wtedy będziemy mogli podzielić się na dwie kolejne grupy i spotkać się na polu bitwy z przeciwnikiem, a druga grupa pójdzie odbić Eda z niewoli – po powiedzeniu tych kilku słów chłopak usiadł, a Brad wiedział, że on teraz będzie musiał kontynuować, ponieważ Ciotka Maddie spojrzała akurat na niego, ale on wstał i zaczął mówić, nim ona zdążyła nawet otworzyć usta…
– Ostateczna bitwa będzie walką pomiędzy nami, czyli obrońcami wolności świata, a naszym wrogiem będzie cała armia zwolenników Ciotki Andie i druga armia smoków… Becky i Mike właśnie wrócili i zwerbowali naszą własną armię, składającą się ze smoków chińskich… Wystarczyło tylko walnąć patriotyczną przemowę w ich języku…
Słownictwo chłopaka tak wytrąciło Ciotkę Maddie z równowagi, że przerwała mu w połowie zdania i kazała kontynuować Mike’owi na temat tej właśnie misji, o której chłopak wspomniał przed chwilą.
– Tak… Oboje znamy rzadki język smoków, więc wysłano nas do Chin i rzeczywiście udaliśmy się do Wodnej Krainy Smoków i udało nam się je namówić do walki po naszej stronie… Wcześniej uczyliśmy się różnych takich umiejętności związanych ze smokami, gdy tylko dowiedzieliśmy się o powołaniu Rossa. Ja i Becky poprowadzimy dwoma armiami – wyszkolone smoki z naszych amerykańskich placówek i chińskie smoki, które zgodziły się wziąć udział w walce. One są spokrewnione ze Smoczycą, więc rozumieją jej ból. Ale ona jest jednocześnie matką wszystkich smoków, więc ważne jest, aby misja Izabelle powiodła się, bo inaczej żaden smok nie będzie chciał walczyć ze Smoczycą…
Chłopak wciąż stał, gdy Becky do niego dołączyła i kontynuowała:
– W międzyczasie Vicky poprowadzi odsiecz i odbije Eda z rąk Ciotki Andie. Przypuszczamy, że jest on tylko przynętą na Isabelle i raczej nie będzie go ciągnąć na pole walki… Czyli zostawili go samego w Siedlisku Zła, a sama będzie gdzie indziej… A tak nawiasem mówiąc, musimy jeszcze zaprojektować nasze stroje na ostateczną bitwę. Muszą być wystrzałowe, ale też wygodniejsze niż średniowieczne zbroje paradne…
– Dziękujemy, Becky… Możesz już usiąść – przerwała jej Ciotka Maddie, zanim dziewczyna zaczęła opisywać swoje modowe pomysły…
Kelly cały czas siedziała cicho i słuchała, ale teraz uśmiechnęła się i poklepała Becky po ramieniu, która właśnie usiadła na swoje miejsce obok niej. Wszyscy się zresztą uśmiechnęli na to podsumowanie tego posiedzenia…
Kelly była i jest najstarsza z nich wszystkich, oprócz państwa Linkienów, którzy też się oczywiście przysłuchiwali tym obradom… W końcu są już za starzy na wojnę, nawet tę magiczną… Ale zawsze można jakoś przyczynić się pomocą, gdy trzeba… Catering i opieka medyczna przecież też są ważnymi stronami organizacyjnymi takich imprez…
A wracając do Kelly… Ona z młodzieży była najstarsza i należała do tej ważnej rodziny Starlight, ale nie miała tamtego dnia nic do powiedzenia i zrobienia… Tylko słuchała tego wszystkiego i patrzyła, jak Mike notował… I oczywiście była głęboko zamyślona… Myślała o losie swojej siostry i całego świata…
Jaki będzie dalszy podział ról naszych bohaterów w ostatecznej bitwie…? Jeszcze to wszystko będzie uzgodnione… Jeszcze w końcu jest czas na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik…
A później na stole został wyczarowany obiad dla wszystkich… Ale już wiemy, że Ciotka Maddie jest wielbicielką chińszczyzny domowej roboty, więc jedzonko zostało wyczarowane nie w sposób dosłownie magiczny, ale przyniósł je w pięciu torbach Adam Lickien i postawił przed każdym na stole… O dziwo, zrobił to z przyjemnością, bo fajnie czasami się do czegoś przydać, wiecie!
*
Mucha to takie grupie stworzenie, które wlatuje i włazi nieproszone wszędzie, ale zazwyczaj nie zwracamy na nie uwagi, dopóki nie zabrzęczy nam ono zbyt mocno tuż przy samym uchu… Dlatego nikt nie zwrócił uwagi na tę muchę, która wleciała do Antykwariatu na samym początku posiedzenia… Była ona po prostu zbyt grzeczna i nie przeszkadzała w prowadzeniu tegoż spotkania… I nikt nie pomyślałby, że to bardzo nieużyteczne stworzenie może jednak być użyteczne i posłużyć komuś za szpiega… Tak, mój drogi czytelniku… Ciotka Andie wysłała podsłuch do Antykwariatu w formie muchy… W ten sposób poznała sposób myślenia swojego wroga, jego plany i była przygotowana na kontratak z zaskoczenia…
Zajrzyjmy więc do Siedliska Zła, gdzie już od dawna nie byliśmy! Jak już wspomniałam wyżej, mucha-szpieg akurat przyleciała tam i wyszeptała wszystkie swoje nowo poznane sekrety Ciotce Andie… A ona uśmiechnęła się nieładnie i wyszła ze swego ciemnego i ciężkiego gabinetu.
Była ubrana w długą czarną brokatową suknię i miała na sobie też pasującą pelerynę… W końcu zimno jest w takim zamczysku, niezależnie od tego, jaką porę roku mamy…
Kobieta przeszła przez pół swego domostwa i weszła do pokoju Eda. Akurat spał, ale go obudziła tym nagłym wejściem i przemówiła, przyjmując poważny ton głosu, ponieważ w końcu miała ważną rzecz mu do powiedzenia:
– No, chłoptasiu. Już dość się tu nasiedziałeś… Muszę ci powiedzieć, że bardzo pomyliłam się co do mojej siostry… No i muszę cię przenieść gdzieś, gdzie cię nie znajdą… Bo niestety wiedzą, że tu jesteś i byłbyś w czasie ostatecznej bitwy, ale nie ma mowy… Musisz się stąd wynieść i musimy ich zaatakować z zaskoczenia… I będziesz patrzeć, jak twoja Isabelle oddaje życie, duszę i swoją moc mnie…. Tak…
Zaraz potem po prostu go wyprowadziła z pokoju… Za ucho.
***
Dziś krótki komentarz na temat dwóch rodzajów smoków. W czasie pisania pracy licencjackiej dowiedziałam się, że jeden zły typ smoków ma swoje początki w Biblii, a drugi typ to dobre smoki wodne z kultur Wschodu. Fakt, że smoka możemy też znaleźć na fladze Walii czy w legendzie o smoku wawelskim, też mnie zainspirował do dodania tego wątku w ramach tego rozdziału. Muszę też wspomnieć o J.K. Rowling. Oglądałam kiedyś materiał na temat jej imponującej wiedzy na temat folkloru różnych kultur, więc to też wpłynęło na mnie bardzo inspirująco. Wszystko, co na ten temat napisałam w tym rozdziale, było owocem moich poszukiwań wiedzy na temat smoków świata. Mam nadzieję, że wyszło to dość ciekawe.
Na koniec polecam jeszcze książki z autografami. Można takie zdobyć w moim oficjalnym sklepie, ale e-booki też mam. Tutaj są podlinkowane książki fantasy. Jest możliwość przeczytania reszty tej książki wraz z abonamentem Empik Go, ale jest tam też dostępna specjalna wersja papierowa z alternatywną okładką. Oprócz tego książka jest też dostępna w Amazonie. Mam też specjalną kolekcję inspirowaną tą powieścią!
A za tydzień znów będzie przerwa, ponieważ ukaże się mój polski audiobook dla mojej debiutanckiej książki “Były sobie tomy poezji dwa…”! Ale nie martwcie się, już tylko 6 rozdziałów zostało…
Pozdrawiam!
A.A.

Leave a Reply