Nowy rozdział właśnie wylądował na moim blogu! Po nieco dłuższej przerwie! Urodzinowo-ogłoszeniowej przerwie…!
Rozdział zaczyna się poniżej. Zapraszam do lektury!
***
Tak oto minął tydzień od przyjazdu Izzy i Rossa do leśnej willi. Tydzień wystarczył na przeczytanie książek, pracę nad muzyką i nocne poznawanie się… W końcu czas na praktyczne wykorzystanie wiedzy zaczął się zbliżać… W międzyczasie w Los Angeles wciąż trwały poszukiwania Jaj Smoczycy, ale one wciąż zmieniały swoje miejsce pobytu i było to podobne do szukania igły w stogu siana… No, ale cóż nasi poszukiwacze zrobić mogli? Trochę poirytować się, zakasać rękawy, wciąż szukać i w końcu je złapać. Dlatego też plan został udoskonalony i każdy team miał mieć przy sobie specjalną klatkę odporną na magię…
Zobaczmy najpierw, co działo się w Antykwariacie. Ciotka Maddie nie tylko miała koordynować działania obu grup poszukiwaczy, ale też wciąż czegoś szukała w Kronikach… Właśnie, czego mogła szukać? Podpowiedzi, gdzie będą te Jaja? Chciała wiedzieć, jak ta historia się zakończy…? W sumie to wszystko jest prawda i chyba każdy chciałby znać te odpowiedzi! Ale też czasami trzeba być cierpliwym, ponieważ historia ta pisze się każdego dnia…
– Maddie! Czy jesteś tam?! Drugi team jest na linii! – krzyknęła Eve do ucha kobiety, która po prostu nie kontaktowała w ogóle tamtego dnia…
– Co…? Co się dzieje? – w końcu odpowiedziała, zdejmując okulary z oczu.
Cały czas czytała jedną z Kronik… Przyszłość Isabelle dosłownie pisała się na jej oczach, a to rzadko się zdarza i dlatego też była bardzo skupiona na czytaniu powolnie pojawiających się liter…
– Mamy połączenie z drugim teamem – pani Lickien powtórzyła.
Gdy tylko Ciotka Maddie to usłyszała, podeszła do sprzętu, który był osadzony pod ścianą w głębi Antykwariatu. Chwilę później kliknęła odpowiedni guzik i przemówiła:
– Jestem. Mówcie, co macie.
– Mamy Jaja w klatce, ale… nie wszystkie – powiedziała Becky.
– Co…? Jak to? – zapytała Ciotka Maddie.
– Trzy z nich mamy, jedno mi zniknęło w rękach i ostatnie… Też zniknęło – usłyszała odpowiedź z głośniczka.
Kobieta spojrzała na mapkę. Becky i Charlie zostali tym razem wysłani na przedmieścia i tam rzeczywiście wciąż była widoczna niebieska kropka, oznaczająca aktywność magiczną. Nieopodal jest park i kobieta nie przypominała sobie, aby wcześniej była tam też jedna z kropek… Czy to możliwe, żeby to było aż takie proste i brakujące Jaja były właśnie tam…? Musiała szybko coś zdecydować.
– Niedaleko jest lesisty teren. Czy widzicie go? – zapytała.
– Tak. Chcesz, abyśmy tam poszli i poszukali? – dziewczyna bez problemu domyśliła się następnego zadania.
– Dokładnie tak. Bez odbioru – a potem połączenie się zakończyło poprzez naciśniecie odpowiedniego guzika.
Ciotka Maddie postanowiła, że nie będzie wracać już do czytania Kronik… Przynajmniej na razie. Zbyt ważne rzeczy się działy tu i teraz… Zresztą, już poznała kilka ważnych odpowiedzi, którymi miała się podzielić już wkrótce… Ale najpierw trzeba coś zjeść! W końcu nieśmiertelni to też ludzie i potrzebują pokarmu i energii… Dlatego też Adam został poproszony o przyniesienie lunchu. Miejsce kobiet jest w Antykwariacie, czyli obecnie Siedziby Tajnych Służb Magicznych. To właśnie Eve siedzi w dyspozytorni (to jest po prostu biurko, wygodne krzesło i wielki ekran; i jest to także coś w rodzaju radiostacji, która znajduje się pod ścianą w głębi Antykwariatu) i pilnuje połączeń z obiema drużynami poszukiwaczy. Ciotka Maddie to najważniejsza postać, która o wszystkim decyduje. Adam natomiast to pomocna dłoń, która przydaje się w takich chwilach jak pora obiadowa czy czas lunchu…
*
Godzinę później rzeczywiście były nowe wieści od Becky i Charliego. Ciotka Maddie właśnie jadła makaron po chińsku, ale wiadomo… To było ważniejsze.
– Ciotko Maddie, mamy kolejne Jajo Smoczycy, ale ostatnie znów nam zniknęło. A oprócz tego… Spotkaliśmy dwójkę czarodziejów… Oni niestety też widzieli Jaja i zadawali nam dużo pytań… Obawiam się, że nasza społeczność zaczyna się domyślać, że coś się dzieje, że coś się zmieniło… – mówiła rozgoryczona dziewczyna.
– Spokojnie, dziecko… Wracajcie do bazy. Porozmawiamy, gdy przyjedziecie, ale rzeczywiście… To poważny problem… – odpowiedziała Ciotka Maddie.
I w ten sposób nasi bohaterowie dowiedzieli się, że… Nie są jedynymi, którzy wiedzą o zniknięciu Jaj i ich szukają. Otóż, ta dwójka kochasiów podobnych do Becky i Charliego (co można robić w lesie…? Biwakować… Spacerować pod rączkę… Zbierać grzyby czy poziomki…) była zwolennikami Ciotki Andie i została ta para wysłana właśnie przez nią. Siostra Czytelniczki już po prostu zniecierpliwiła się, że tak długo musi siedzieć i bezczynnie czekać… Dlatego zaczęła rekrutację wśród czarodziejów w celu znalezienia zwolenników do swojej zjadliwej misji…
Czy Ciotka Maddie już wiedziała, co się dzieje? Czy wiedziała, co jej paskudna siostra znów wymyśliła? Zaraz się przekonamy…
*
Godzinę później do Antykwariatu zawitali Becky i Charlie. Dziewczyna tym razem była ubrana na rokowo – czarne spodnie i koronkowa czarna bluzka, a Charlie był ubrany jak na wakacje – czyli kolorowe szorty i koszula. Dosłownie, były na jego ubraniach chyba wszystkie możliwe kolory świata…
Becky wniosła Jaja Smoczycy, dlatego też była spocona i nieco potargały jej się włosy. Nie chciała za nic w świecie oddawać ich chłopakowi, a wiadomo – jak kobieta się uprze, to nie ma przebacz… Postawiła klatkę na ziemi i czekała na dalszy bieg wypadków.
Klatka ta była specjalnie zaprojektowana, aby być odporną na magię z zewnątrz i wewnątrz. Z wyglądu była biała na górze, a na dole jasnoniebieska. Wyglądała też jak zwykły transporter dla kota, aby nie przyciągać zbytniej uwagi. A w tej oto chwili nie jakiś tam mruczek był w środku, a cztery Jaja Smoczycy… Już tylko jedno zostało do złapania!
Ciotka Maddie powoli podeszła do klatki i spojrzała do środku. Delikatna biała poświata biła od nich i wyglądały raczej normalnie i w porządku.
– Dobra robota. Mamy prawie wszystkie… Chyba możemy już zakończyć poszukiwania na dziś i zwołać zebranie. Mam dla was ważne wieści… – powiedziała.
Następnie podeszła do kokpitu i powiadomiła pierwszą drużynę poszukiwaczy o tym wszystkim. Czyli praktycznie powtórzyła te słowa. Teraz już tylko mogli wszyscy usiąść, zjeść lunch i poczekać, aż wszyscy się zbiorą na miejscu.
*
Pierwsza drużyna poszukiwaczy została wysłana też na przedmieścia, ale na drugą stronę miasta. Chodzili wokół domów jednorodzinnych i Vicky przyglądała się mapce co chwilę. Gdy tylko jakieś miejsce zostało rozpoznane, Kelly albo Mike byli wysyłani przez nią, aby się rozejrzeć po posiadłościach, ogródkach, podjazdach, a Mike nawet zaglądał przez okna… Oczywiście musiało to wyglądać podejrzanie, więc musieli być bardzo ostrożni, aby ktoś ich nie pomylił z rabusiami…
Vicky już tydzień brała udział w poszukiwaniach i trzeba przyznać, że odnalazła się w swojej roli wyśmienicie. Dzięki pracy w pewnym sensie koordynatora mogła zapomnieć o braku jej obojga przyjaciół. Fakt, że jej pomoc mogła w pewnym sensie mieć wpływ na losy świata, też był cały czas z tyłu jej głowy. Dlatego też bardzo starała się być przydatną osobą, mimo że tak naprawdę nie należała do tego magicznego świata.
Przeszukiwali właśnie trzecie tego dnia domostwo, gdy dostali wiadomość, że Jaja już są znalezione, złapane i przywiezione bezpiecznie do Antykwariatu. Co prawda nie wszystkie, ale cóż to za ulga móc chociaż trochę odetchnąć i odpocząć po tak intensywnym tygodniu!
Wszyscy poszli do czerwonego auta Mike’a, które było zaparkowane nieopodal i wrócili do Antykwariatu na spotkanie.
*
Gdy wszyscy się już zebrali w Biurze Tajnych Magicznych Służb, Ciotka Maddie mogła wszystkim powiadomić, co dziś wyczytała z Kronik. No i oczywiście było to spotkanie poświęcone Jajom Smoczycy i sukcesowi, jakim bez wątpienia było ich znalezienie.
– Słuchajcie kochani. Mam dobre i złe wieści. Na sam początek pozwólcie, że wam powiem, to co jest najważniejsze – Jaja Smoczycy zostały odnalezione w większości. Teraz szukamy już tylko jednego i bezpieczniej będzie, jeśli powstanie mniejsza wersja tej klatki – następnie kobieta postawiła ją na stół przed oczami wszystkich. – Tak, kochani. To są właśnie one i jak widzicie, są całe i bezpieczne.
Vicky trochę się zaniepokoiła, ponieważ… Tym razem ich nie widziała. Konsternacja była wypisana na jej twarzy i Kelly od razu to zauważyła.
– Co się stało, Vicky? Dlaczego tak marszczysz nos? – Kelly zapytała ją.
– Ponieważ ich nie widzę. Wcześniej je widziałam, a teraz… Nic tu nie widzę w tej klatce… – odpowiedziała.
– Nie martw się. My też ich nie widzimy – odpowiedział Brad i Charlie pokiwał głową.
W ten sposób Vicky zrozumiała, że to rzeczywiście była zasługa jej przyjaciółki Izzy, że je zobaczyła wtedy w parku…
Brad dopiero teraz dołączył do poszukiwań, ponieważ… Po prostu był chory przez tydzień. Wszyscy uznali, że najlepiej będzie, jeśli po prostu zostanie w domu, ale teraz nie było już przeciwskazań jego obecności. Skoro chce pomóc, to nie można mu odmówić. Został przypisany do teamu Becky i Charliego i właśnie o tym była druga część tego posiedzenia w Antykwariacie. Na koniec pozostawiono sprawę złą, czyli…
– Dobrze. To teraz ostatnia nowina – oznajmiła Ciotka Maddie po raz trzeci. – Kroniki przemówiły. Już jest widoczne i znane przez gwiazdy, że rzeczywiście dojdzie do ostatecznej potyczki i Isabelle ją wygra. Ale będzie to bardzo trudne, ponieważ moja siostra Andie nie jest sama – w tym momencie pojawiły się szepty i nerwowe spojrzenia wśród zebranych. – Będziemy walczyć ze Smoczycą, Ciotką Andie, jej armią smoków i zwolennikami jej rządów w świecie magii. Tak, ci czarodzieje, których widzieliście dzisiaj w lesie, to byli ich przedstawiciele – tutaj kobieta zwróciła się do Becky i Charliego.
Wszyscy popatrzyli po sobie przejęci i na tym posiedzenie w Antykwariacie się skończyło. Można już trochę sobie popuścić pasa, ale wciąż jeszcze jedno Jajo czekało na zabranie, więc ustalono, że następnego dnia poszukiwania wciąż będą kontynuowane.
*
Minął już tydzień ukrywania się w buszu… Izzy i Ross mieli dużo czasu, aby się lepiej poznać, mieli dużo czasu na rozmowy od serca, ale także dużo czasu, aby poświęcić go muzyce. Czy tydzień to wystarczająco czasu, aby napisać piosenkę? Ba, można nawet dwie napisać! Ale to był także czas na przeczytanie książek, które Ross podarował naszej głównej bohaterce… A czy udało jej się je przeczytać? Oczywiście! W końcu aż tydzień na to miała! Nie takie rzeczy robią studenci na studiach filologicznych!
Ross to bardzo mądry chłopak, więc napisał piosenkę Love Your Life, a Izzy natomiast nie potrafiła zapomnieć o krzywdzie wyrządzonej Edowi, więc napisała Please Forgive Me. Piosenki obie raczej refleksyjne i w balladowym tonie, ale na tym etapie pisania to jeszcze niepewne było, czy rzeczywiście tak będą one brzmiały ostatecznie… Napisać piosenkę jest łatwo, trudniej już ją wyprodukować i to zajmuje już nieco więcej czasu, praktyki i pracy… Trzeba po prostu dać naszym bohaterom trochę więcej czasu! Pewnie, czasami się udaje, ale czasami warto się nie spieszyć i pozwolić utworowi dojrzeć jak serowi…
Tak, jest to czas dany, aby dobrze przygotować się do ostatecznego starcia, ukryć się przed Ciotką Andie, popracować nad muzyką przy okazji też, ale jest to także czas przeznaczony na poznawanie siebie, swoich korzeni i opracowanie planu działania. Isabelle nie zna jeszcze swoich mocy zbyt dobrze i nie potrafi jeszcze z nich korzystać, a ich lista wydaje się nie mieć końca…
Okazało się też, że Ciotka Maddie miała dla niej też pewien prezent, którzy postanowiła przekazać jej dopiero po ukończeniu pierwszego etapu szkolenia… No już prawie jest on skończony, no…
– Droga, Izzy. Mam dla ciebie prezent – pewnego razu Ross powiedział do dziewczyny, która akurat siedziała na kanapie w salonie i czytała ostatnią już książkę o fechtunku magicznym… Tak, była to już koncóweczka tego podręcznika…
Nie czekając na jej odpowiedź, tylko podał jej księgę i ona tylko zdążyła na niego spojrzeć zaskoczona…
Prezentem okazała się jedna z Kronik. Była to jednak bardzo wyjątkowa Kronika, ponieważ była przetłumaczoną (przez Ciotkę Maddie, oczywiście) na język angielski historią rodu Starlight. Była to stosunkowo cienka księga o masywnej złoto-brązowej okładce i lekko żółtych stronach. Dziewczyna ją przekartowała do samego końca i niby przypadkiem znalazła tam postać swojej matki i jej sióstr…
– Niemożliwe… – powiedziała chwilę później zszokowana…
– Co tam jest napisane? – Ross zapytał równie przejęty i usiadł obok niej na kanapie.
Dziewczyna poprawiła się na niej i zaczęła czytać jeden z ustępów Kroniki:
– „Elizabeth Starlight – najmłodsza z sióstr, ale posiadająca najważniejszą rolę w świecie magii z racji bycia Strażniczką. Jej siostra Maddie to Czytelniczka, a najstarsza z nich wszystkich to Andie, która została opętana chęcią władzy i zabiła swoją rodzoną siostrę, zagrażając przy tym jej rodzinie, światowi magii i w ogóle całemu światu… A wszystko przez zazdrość i brak mocy jako jedyna w rodzinie…” – tutaj dziewczyna na chwilę przerwała czytanie. Nie mogła uwierzyć w to, co przed chwilą przeczytała.
– Zaraz… Twoja matka to siostra Maddie i Andie…? I Andie nie miała mocy…? – Ross powtórzył za Izzy równie zszokowany. Ona tylko pokiwała głową. – Jak to możliwe, że teraz wszyscy przed nią drżą…?
Dziewczyna w odpowiedzi zaczęła mu czytać kolejną część wpisu na temat matki i jej sióstr:
– „Andie wyssała duszę siostrze i jej mężowi Peterowi. W ten sposób zyskała moc, która pozwoliła jej zbliżyć się do Jaj Smoczycy i wykraść jej je. Czyny te wszystkie są winne opętania…”.
– Czy to znaczy, że twoich rodziców… Już w ogóle nie ma…? – Ross zapytał starając się być delikatnym. Dziewczyna nie odpowiedziała i tylko zaczęła dalej przekartkowywać Kronikę do ostatniej strony… Okazało się, że bym tam słowniczek ważnych pojęć!
Tak, dusze rodziców Isabelle zostały usidlone przez Ciotkę Andie, ale to nie znaczy, że nie mogliby się kiedyś uwolnić! A chociażby wyrwać na wolność na chwilę! Albo chociażby dać jakiś znak swoim córkom!
– „Moc. Każdy czarodziej ją posiada i jest ona równoznaczna z duszą” – oboje westchnęli jednocześnie, ale jakoś tego nie zauważyli… Następnie Izzy przeczytała następną część tego pojęcia: – „Moc można odebrać, ale można ją też odzyskać” – oboje spojrzeli po sobie. Pojawiła się nadzieja na uratowanie dusz jej rodziców z lepkich rączek Ciotki Andie! – Och, Słuchaj… Kolejne pojęcie to „Serum odmładzające”. A jego definicja to… „Właśnie to sprawiło, że matka Isabelle wygląda na młodszą od sióstr”.
Ross i Izzy zaczęli się z tego serdecznie śmiać i to jeszcze bardziej ich zbliżyło do siebie… Blondyn po chwili tak po prostu postanowił zabrać jej tę Kronikę z rąk, ponieważ… Tak nagle postanowił ją pocałować… I tak całowali się i przytulali z całą wieczność… Czy godzinę czy dwie, cóż to za różnica… Takie przytulanie i całowanie w czystej formie jest przecież bardzo czasochłonne i zakochani czasu nie liczą…
Gdy skończyli, Izzy znów wzięła Kronikę do rąk, ponieważ była ciekawa ciągu dalszego tych „pomocnych pojęć”. Ross natomiast zasnął (w końcu ekstaza zabiera bardzo dużo energii), więc czytała o nich w ciszy. A następne pojęcia to: „Smoczyca” i „Jaja Smoczycy”.
„Smoczyca – opiekunka Jaj. Jest to mityczne stworzenie, które strzeże swoich Jaj. Gdyby ktoś im zagroził, staje się bardzo groźna jak każda matka zresztą. Jest zrobić w stanie wszystko, aby je odzyskać, ale nigdy nie naraziłaby świata magicznego na demaskację. Bez jedności z Jajami jest ona w stanie zniszczyć wszystko, ponieważ tylko zło może istnieć, gdy równowaga jest zachwiana.
Jaja Smoczycy – zostały stworzone przez Smoczycę, ale nie są jej potomstwem w tradycyjnym znaczeniu tego słowa (metaforycznie, a i owszem). Już zawsze będą w tym stanie. Są źródłem bezpieczeństwa, równowagi świata, szczęścia, miłości, pokoju, dobroci ludzkiej i nadziei. Każde Jajo jest jądrem mocy jednej z tych cech (jest pięć jaj i każde jest kolejno symbolem szczęścia, miłości, pokoju, dobroci ludzkiej i nadziej), ale tylko wszystkie razem są w stanie oddziaływać w jedności na świat i gwarantować równowagę i bezpieczeństwo. W niepowołanych rękach mogą być źródłem także niewymownej starożytnej siły. Nie ma nic, co przewyższa je mocą – nawet najsilniejsi czarnoksiężnicy są przy nich mierni”.
Isabelle aż się uśmiechnęła na te opisy. Wygląda na to, że nawet kosmos ma poczucie humoru! No i oczywiście zaczęła już wszystko lepiej rozumieć… Dlatego Ciotka Maddie podarowała jej tę Kronikę… To zapewne cześć jej szkolenia, ale także pomoc w lepszym zrozumienie siebie, swoich korzeni i swojego miejsca w świecie… Już wie, że jest bardzo silna, ale wciąż jest coś, co ją przewyższa… W sumie to bardzo pouczające znać swoje miejsce!
Izzy odłożyła księgę na stolik i ułożyła się obok swojego nauczyciela. Ross wygląda tak słodko, gdy śpi… Uśmiechnęła się i zamknęła oczy.
***
Komentarz teraz! Otóż, pamiętam, że bardzo przyjemnie pisało mi się te pojęcia…
Jeśli chodzi o inspirację to… Nie miałam w tamtym momencie żadnej inspiracji dla Ciotki Andie… Po prostu potrzebowałam antagonistki takiej typowej dla archetypowych baśni i mitów. Ale tak, moja mama ma dwie siostry…
Jeśli chodzi o inne inspiracje… To na pewno dużo tutaj rzeczy, których nauczyłam się na studiach… Tak ogólnie mówiąc! Ale pewne wątki są też po prostu odbiciem mojego prawdziwego życia i moich pasji… Chociażby taka historia! Uwielbiam historię…
Zauważyliście, że matka Isabelle to Elizabeth?! Czyli Elżbieta! Jeśli kojarzycie moją następną książkę “Dziennik Wielkiej Damy”, to pewnie to dość jasne nawiązanie! W końcu to imię głównej bohaterki… A część tej powieści było można przeczytać na Wattpadzie… Więc może już coś kojarzycie… Zresztą powieść ta w wersji angielskiej była też publikowana na blogu i teraz czekamy na wydanie w sierpniu! Ale na polską wersję tej książki jeszcze trochę poczekamy…
No, to tyle dziś komentarza starczy! Za tydzień znów przerwa, bo Święta będą! Czyli wrócę do Was z nowym rozdziałem 10 kwietnia… Ale nie smućcie się, ponieważ istnieje też możliwość przeczytania mojej książki wraz z abonamentem Empik Go! Ale jest też dostępne w Empiku specjalne wydanie z alternatywną okładką… Jeśli wolicie książki z autografami, to można takie zdobyć w moim oficjalnym sklepie! Jest też specjalna kolekcja… Czy e-book… Och, no tak… Książka jest też dostępna w Amazonie!
No to dziś już wszystko! Pozdrawiam!
A.A.

Leave a Reply