Mam dziś dla Was bardzo wyjątkowy rozdział! Zobaczycie dlaczego na samym końcu…
Miłej lektury!
***
Nikt nie spodziewał się, że ten zwykły obiad rodzinny może przerodzić się w coś niespodziewanego i niezwykłego, ale to jest fantastyka i tu wszystko zdarzyć się może! Więc no… Posłuchajmy, jak wyglądał i przebiegał ten posiłek z dziesięcioma osobami w roli głównej. A raczej jedzenie to główny bohater na obiedzie, a reszta to postaci poboczne… Spokojnie, żartuję tylko, mój drogi czytelniku!
A oto i nasz obiadek…
Na stole znajdował się indyk, waza z zupą grzybową, frytki, dwa talerzyki z sałatkami i dwa półmiski różnorodnych ciast (serniki, owocowe tarty i ciasta czekoladowe). Do tego stało kilka butelek z napojami (sok pomarańczy, jabłkowy, cola i woda).
W końcu wszyscy wzięli się za nakładanie wybranego przez siebie jadła i następnie zaczęli spożywanie w ciszy. Ale zaraz po zupie zaczęły się pierwsze rozmowy, jak to mają w zwyczaju Polacy. Dziwne nawiązanie, wydaje ci się, czytelniku? Nic bardziej mylnego! Rodzina Lickienów ma pochodzenie polskie i choć już 200 lat minęło, oni wciąż kultywują polskie tradycje. Ale prawdą jest też przyjęcie zwyczajów amerykańskich i w ten sposób powstała ciekawa mieszanka i takie oto obiady jak ten. W końcu był maj i święto Konstytucji 3 Maja. Myślałeś, mój drogi czytelniku, że to Święto Niepodległości bądź Dziękczynienia? Nic bardziej mylnego, gdy chodzi o rodzinkę naszego głównego bohatera Rossa!
A co do indyka na tenże obiad… Rodzina Lickienów ma swoją hodowlę drobiu w innym stanie… Właśnie tak dorobili się fortuny przez tych kilka stuleci… Zresztą… Indyka można jeść nie tylko od święta. W końcu posiada mniej tłuszczu niż kurczak i jest po prostu zdrowszy… Ok, ale wróćmy już może do akcji…
Jak już wcześniej wspominałam, zaraz po zjedzeniu zupy zaczęły się pierwsze rozmowy, ale w czasie spożywania deserów rozpoczęła się najbardziej znacząca konwersacja. A brzmiała ona tak:
– Pora nam odnaleźć Jaja i oddać je Smoczycy, skoro wiemy, gdzie one są – powiedziała Becky.
– Jak to możliwe, że nie zrobiliśmy tego wcześniej? – zapytał blondyn.
– Przypomnę ci, że znamy się dopiero od kilku dni… A, nie… Czekaj! Od wczoraj…! – wtrąciła Izzy, która właśnie miała usta pełne wyśmienitego sernika z truskawkami. – Zresztą, ja się dopiero uczę tego magicznego świata – dodała po chwili.
– Właśnie. Dlatego myślimy, że pora zawiesić działalność naszego zespołu. Najważniejsze jest teraz wyszkolenie Isabelle do walki – powiedział Mike. – Ogłosimy, że Ross ma wyjechać na obóz pisarski, gdzie będzie w ciszy komponował. A Izzy będzie mu pomagać i uczyć się od niego. W pewnym sensie to i tak prawda.
Ross miał mieszane uczucia, ponieważ kochał muzykę i nie chciał słyszeć o zawieszeniu działalności, ale jednocześnie wiedział, że w przerwach między lekcjami, wciąż może pisać nowe utwory. Na dodatek… Będą tylko oni we dwoje! W tajnej bazie w środku lasu! Czyż nie jest to spełnienie marzeń dla takiego łobuza jak ten chłopak…? Na dodatek Izzy zawsze chciała pisać piosenki, więc taki pretekst też był jej na rękę.
Nagle telefon szatynki zaczął śpiewać, więc wszyscy zwrócili swoje oczy na nią. Okazało się, że to Kelly miała wieści dla siostry. Dziewczyna niepewnie odebrała, jakby już wiedziała, co ma za chwilę usłyszeć…
– Hallo? Izzy? – usłyszała w słuchawce. Dziewczyna odchrząknęła i przywitała się, a Kelly po sekundzie kontynuowała: – Słuchaj… Ciotka Andie porwała Eda. Przed chwilą Ciotka Maddie miała wizję…
Brunetka nie mogła uwierzyć własnym uszom… Po tym wszystkim, co przydarzyło się jej byłemu chłopakowi wcześniej tego dnia, został jeszcze na dokładkę porwany przez antagonistkę… Tak, drogi czytelniku, nasza Izzy poczuła się winna tej całej sytuacji…
– Kelly… Czy Ciotka Andie mówiła, czego chce w zamian…?
– Tak… Chce, abyśmy odnaleźli Jaja Smoczycy i je jej oddali… W zamian za Eda.
– Jak to… Przecież to ona je ukradła!
– Wygląda na to, że je zgubiła bądź same jej uciekły… – odpowiedziała jej siostra.
W międzyczasie… Okazało się, że Ross znów dostał krwotoku z nosa… Okazało się, że wcześniejsza bijatyka w Antykwariacie nie poszła w zapomnienie przez jego organizm… Albo to po prostu magia.
Becky zauważyła to i powiedziała bratu, a on wziął serwetkę i sobie przetarł pod nosem, aby się przekonać na własne oczy, że to prawda…
Chwilę później Isabelle rozłączyła się i powiedziała wszystkim o tym, czego się właśnie dowiedziała.
Narada nie była długa. Zdecydowano niezwłocznie udać się do parku tam, gdzie przed koncertem Izzy i Vicky widziały Jaja Smoczycy. Ross i Izzy mieli po nie pójść. Lecz najpierw zobaczmy, co Kelly i Maddie robiły przed dostaniem tych złowieszczych wieści…
*
W barze było cicho i ciemno. Tylko światła świec świeciły się, ponieważ to nie był zwykły bar… To ulubione tajne miejsce wszystkich czarodziejów mieszkających w Los Angeles. Kelly umówiła się tam z magicznymi przyjaciółkami, a Ciotka Maddie… Okazało się, że też była tam z kimś umówiona. Człowiek musi znaleźć czas na zabawę, gdy ma się żyć wiecznie. Inaczej można zwariować… Dlatego też Ciotka Starlight miała się tam spotkać z pewnym tajemniczym mężczyzną… Tak, obie tam przyjechały w tym samym czasie, ale postanowiły nie przeszkadzać sobie nawzajem i po prostu zająć się swoimi spawami…
Już znasz powody Ciotki Maddie, a co z Kelly? No cóż, ona po prostu ma imprezową duszę i lubi alkohol. Po dwóch drinkach zaczęła śpiewać z przyjaciółkami Bell i Sabiną – rudowłosymi bliźniaczkami o zielonych oczach – piosenkę Smile Crazy For You. Bawiły się wyśmienicie, plotkując, aż nagle… Ciotka Maddie po prostu zemdlała prosto w ramiona swojego tajemniczego adoratora… Siedzieli sobie przy stoliku, aż tu nagle kobieta po prostu sobie zemdlała…
W ten oto sposób obie kobiety dowiedziały się o porwaniu.
Ciotka Maddie potrafi czytać Kroniki, ale też sama jest wieszczką. Kroniki pokazują skrótowo los każdego przyszłego człowieka, same piszą się, przekładają treść, wynikającą w gwiazd, a ich jedyna Czytelniczka jest na dodatek w stanie widzieć najbliższą przyszłość, ale nie zawsze. To Bóg i Aniołowie ją ostrzegają o najbardziej naglących przypadkach… Właśnie takich jak ten…
Wizja była jak sen. Ciotka Maddie widziała oczami swojej duszy, co wydarzyło się na ulicy w czasie rzeczywistym. Widziała, że jej siostra Andie w końcu zabrała Eda do swojego Siedliska Zła i wtedy właśnie kobieta wróciła do swojego ciała i oprzytomniała. W następnej sekundzie, gdy Kelly nagle wytrzeźwiała jak dziecko i trzymała ją już w ramionach, powiedziała do dziewczyny tylko:
– Andie dorwała Eda.
Skąd Ciotka Maddie dowiedziała się, dlaczego jej siostra to zrobiła? To proste. W Siedlisku Zła (tak nazwała swoją willę) Andie zaczęła tłumaczyć Edowi, dlaczego są na siebie skazani. Jeszcze zanim Czytelniczka wróciła do klubu, wiedziała już wszystko.
Następnym krokiem mogło być już tylko krótkie wytłumaczenie całej sytuacji Kelly, a ta następnie zadzwoniła do Isabelle…
*
W parku Ross i Izzy śpieszyli się, idąc jedną z parkowych drużek. Blondyn już nie krwawił, ale postanowił wziąć ze sobą zapasowe opakowanie chusteczek higienicznych, które włożył do kieszeni czarnej skórzanej kurtki. Nigdy nie wiadomo, co się znów za chwilę stać może… A wspominam o tym, ponieważ pierwszą rzeczą, którą nasz bohater zrobił zaraz po wyjściu z samochodu, było upewnienie się, że je rzeczywiście ma w kieszeni…
Byli sami w parku, więc pomyśleli, że to dobry moment, aby porozmawiać przez chwilę o tym wszystkim, co się wydarzyło wcześniej. W tym oto momencie rozważali pomysł szkolenia i obozu tekściarskiego.
– Jeszcze nie znam cię zbyt dobrze, więc powiedz mi, co myślisz o naszej przykrywce? Lubisz muzykę? – Ross zapytał dziewczynę.
– Bardzo. Zawsze marzyłam, aby pisać muzykę. Można komponować i tworzyć historie, które opowiada słowo i melodia… To połączenie moich obu pasji i byłoby to spełnienie marzeń, móc współpracować z tobą. W końcu Smile to mój ulubiony zespół… – Izzy trochę zawstydziła się, mówiąc to, a Ross mógł się tylko uśmiechnąć.
– Czy to znaczy, że potrafisz grać na jakimś instrumencie? – blondyn w końcu zapytał.
– Tak. Zaczęłam grać już jako dziecko na pianinie, skrzypcach i gitarze. Parę lat temu zaczęłam grać też na perkusji i harfie – chłopak tylko zrobił duże oczy w odpowiedzi. Nawet on nie potrafił tyle, co ona! A myślał, że jest profesjonalistą… Krótko mówiąc, zaimponowała mu.
Akurat zawibrował mu w tej chwili telefon. Wyjął go z kieszeni i okazało się, że wieści o zawieszeniu kariery już stały się informacją dnia.
– Wilk wyszedł z lasu… Już wszyscy wiedzą o obozie. Nie ma już odwrotu, Izzy – powiedział.
Dziewczyna tylko na niego spojrzała i się uśmiechnęła.
W końcu doszli do krzaków, które wcześniej ukrywały Jaja Smoczycy. Brunetka jakby wyczuła, że coś nie tak i podbiegła do znajomego miejsca pełna niepokoju. Nie było już poświaty, która wcześniej ją tutaj ściągnęła. Zaczekała chwilę na Rossa i odchyliła gałązki tak samo, jak wcześniej przy przyjaciółce. Ale ich po prostu już tam nie było…
– Nic z tego nie rozumiem… – Izzy odchyliła się do normalnej stojącej pozycji i położyła sobie jedną rękę na biodrze, a drugą podniosła do oczu, aby je przetrzeć w desperacji.
– Czyli tak… Jaja tutaj były, a teraz ich już nie ma… No nic… Musimy wrócić do domu z pustymi rękami… – Ross oznajmił swobodnie i lekko.
– Ale… Jak to możliwe? Ciotka Andie chce je odzyskać, a ich już tu nie ma… Czy ktoś je odnalazł i zabrał…?
– Wiesz, wątpię… Słyszałem mit, że Jaja Smoczycy mają moc samoistnego znikania, gdy czują się zagrożone… Może to jednak nie jest bajka, a prawda… – blondyn powiedział po chwili namysłu.
Nie było można zrobić nic więcej jak po prostu wrócić do domu chłopaka… I właśnie tak postąpili.
*
W domu Lickienów już wszystko wyglądało normalnie – stół był posprzątany i wszyscy czekali na Rossa i Izzy w salonie.
Postanowiono, że pora zacząć przygotowania do wyjazdu w czasie nieobecności tych dwojga. Już za dwa dni pora wyruszyć do tajnej magicznej bazy, ukrytej w środku puszczy… Ale plany lubią się zmienić i okazało się, że spotkanie w Antykwariacie jest jeszcze pilniejsze. To był długi dzień, więc odbędzie się ono dopiero następnego dnia…
Oboje dowiedzieli się o tym od Becky i Kelly, która w międzyczasie przyjechała. One razem z Ciotką Maddie i Mikiem będą szukać Jaj Smoczycy, a reszta ma być po prostu do dyspozycji, czyli Charlie, Brad, Vicky i państwo Lickienowie. Każda para rąk przyda się, ale rozdzielenie zadań to najlepsza decyzja w takich niespokojnych czasach jak te…
Pozwólmy teraz odpocząć naszym bohaterom chwilkę. W końcu to był ciężki dzień… Tak zresztą wszystko szybko się wydarzyło… Tak, trzeba odpocząć i jakoś przywyknąć do tych nagłych i gwałtownych zmian…
***
Oto i nowy rozdział! Pierwszy po kilkuletniej przerwie… Mam nadzieję, że się podobało, bo to koniec początku i zapowiedź reszty fabuły!
Jak też Wam podoba się polski akcent w tej powieści? Chciałam coś takiego dodać, ponieważ mi osobiście zawsze jest miło, gdy wspominają o nas!
Dziś to już chyba tylko tyle mam dla Was komentarza… Zresztą późno już!
Na koniec jeszcze polecajka sklepowa! Możecie przeczytać resztę tej książki w formie e-booka, książki papierowej z autografem i jest oprócz tego specjalna kolekcja inspirowana tą historią! Ale możecie też znaleźć ten tytuł w Empiku i Amazonie.
No, to do usłyszenia za tydzień!
A.A.

Leave a Reply